sobota, 30 listopada 2013

I ja się pochwalę nowymi nabytkami!

W ostatnim tygodniu wpadły w moje posiadanie nowe kosmetyki :) Część kupiłam, a kilka z nich dostałam w prezencie imieninowym.

Oto one w koszyczku który był elementem prezentu:


Tak tego dużo, że nie widać dokładnie. Tak więc po kolei....

 Kolorówka, która nabyłam sama. Od lewej:
1) pomadka mineralna firmy e.l.f. kolor natural nymph
Pomalowałam od razu nią usta. I powiem Wam, że już ją lubię. Niestety jak każda jasna szminka podkreśla suche skórki, ale poza tym wygląda świetnie. Wtapia się w usta i wygląda tak naturalnie. Również utrzymuje się długo, i nie 'zjada się' tak łatwo. Lubię ją!
cena około 30 zł

2) INGLOT puder rozświetlający odcień 84. Odcień ten poleciła mi pani na stoisku, mówiąc, że pasuje do mojej cery idealnie. I tak też jest! Jest super, daje taki ciepły odcień brązu. Używam do w okolicach oczu i tam sprawdza się super. Ma sporo połyskujących drobin, ale są one tak drobne, że nie dominują na twarzy.
cena około 40 zł

3) INGLOT róż do policzków odcień nr 57. I tu niestety moje rozczarowanie inglotem. Strasznie się pyli! Owszem odcień nawet ładny i wygląda dobrze na twarzy ale łatwo z nim przesadzić. A po aplikacji cała przestrzeń wokół mnie również jest pomalowana.
cena około 30 zł

4) E.L.F Puder wyrównujący koloryt skóry, odcień warm. Zdaje się być przyjemny. Jednak jeszcze nie miałam okazji go wypróbować, bo dopiero co go dostałam w łapki.
cena około 19 zł

A tutaj mleczko de demakijażu firmy Celia. Nie mam pojęcia jak działa, ale ślicznie pachnie. Dopiero dzisiaj je zacznę. Na zakup skusiła mnie cena :)
cena to około 5 zł



 Tutaj do góry nogami mamy:
1) pędzel kabuki HAKURO 100. Wygląda świetnie i mam co do niego ogromne nadzieje.
2) zestaw - pilniczek szklany i pęseta EVENLINE. Pilniczek przetestowany - fajny póki co. A pęseta jeszcze leży nietknięta.

I  perfum FM Group nr 237 - przyjemny zapach, sądzę że dzięki aromatowi wanilii. Jest to 15ml za 16 zł. Nie wiem jak długo się utrzymuje na skórze, ale jest bardzo intensywny. Idealny dla kobiety pewnej siebie. Więc mam nadzieję, że dla mnie :P 


A to prezent na imieniny: mydełko, żel po prysznic, rękawica do peelingu i balsam do ciała. Nie miałam okazji jeszcze ich otworzyć, ale wyglądają smakowicie :)
Natomiast peeling, który widać na zbiorczym obrazku to prezent, który mam dla mamy. Jest to peeling solny firmy FM GROUP. Cena to 33 zł. Mam nadzieję, że jest bardzo fajny, ale o tym dowiem się dopiero jak moja mama go użyje :)

Czekamy na Wasze zakupy, które tak jak nam dają TYLE satysfakcji i przede wszystkim radości!

Miłego dnia,
Kasienka

piątek, 29 listopada 2013

Ostatnio wpadło...




Cześć!


Przyznać się, kto ostatnio nie skorzystał z jakiejś kosmetycznej promocji?

Myślę, że niewielu z nas udało się oprzeć pokusie i przejść obojętnie koło wszystkich promocji.

Podzielę się dzisiaj z Wami moimi zakupami.




1. oliwka pielęgnacyjna Hipp

Oliwka idealna. O bogatym i krótkim składzie. Używam jej do mieszanki OCM ale też po kąpieli żeby lepiej nawilżyć ciało. Kupiłam ją w Super Pharm, za 9,59 zł za sztukę co uważam za cenę bardzo atrakcyjną, ponieważ jej normalna cena oscyluje w granicach 13-15 zł

2.Puryfying Neem Mask Himalaya Herbals
Jestem bardzo ciekawa tej maseczki, dorzuciłam ją do zamówienia na DOZ, narazie czeka na swoją kolej. Kosztowała ok. 14 zł


3. Ziaja tonik ogórkowy
Jestem ciekawa jego działania i mam zamiar go stosować zamiennie ze srebrem koloidalnym, gdy skończy mi się aktualnie używany tonik. A za 4,19 zł to grzech nie spróbować!



4. L'biotica Biovax dwufazowa odżywka bez spłukiwania naturalne oleje
Brzmi zachęcająco, olejki makadamia, arganowy, kokosowy w składzie. Będę jej używać w celu ułatwienia rozczesania na sucho moich loków bo bez jakiejś pomocy to tracę połowę włosów z głowy.
Dorwałam ją jako nowość w SP za cenę 14,99 zł.



5. So elixir Yves Rocher
Przepiękny zapach, kupiłam go w sklepie YR z 40% rabatem, więc zapłaciłam za tę wodę perfumowaną 80 zł. Jej normalna cena to 135 zł, uważam że to bardzo dużo jak na 30ml perfum, ale dla tego zapachu warto wydać nawet tyle!
Używałam jej już kilka razy i po jednym psiknięciu zapach utrzymuje się cały dzień, zebrałam wiele komplementów i co najważniejsze sama je czułam! Ale nie było to męczące. Istna przyjemność.


6. Under 20 fluid matujący w odcieniu 02
Chcę wypróbować ten zachwalany w blogosferze podkład. Ale jeszcze musi poczekać na swoją kolej. Odcień 02 to taki średni beż, myślę że będzie do mnie pasował. Narazie mam mieszne uczucia co do grejfrutowego zapachu, ale zobaczymy jak się będzie spisywał.
Jego cena w Rossmanie wynosiła niecałe 14 zł.

7. Bourjois róż do policzków w odcieniu 15 Rose Eclat
Jestem z tego zakupu najbardziej zadowolona! Kocham miłością nieokrzesaną te róże i miałam ochotę na jakiś bardziej matowy odcień na zimę. Mój wybór padł na ten brudny róż z domieszką fioletu wg mnie. Pokaże Wam kiedyś moją kolekcję 3 odcieni i się nad nimi pozachwycam. Skorzystałam z -40% w Rossmanie i uwaga uwaga, zapłaciłam za niego 29,99 zł! Bardzo udana inwestycja na lata.


8. Rimmel Salon Pro lakiery do paznokci kolor 313 Cocktail passion i 711 Punk rock
I na koniec dwa gagatki, które schowały się przed zbiorczym zdjęciem. Bardzo dobrej jakości lakiery. Posiadam też przepiękny róż- Isn't she precious? Wiedziałam co kupuję, są to lakiery bardzo dobrej jakości. Na moich paznokciach trzymają się około tygodnia co jest wynikiem który również mogę osiągnąć jedynie Essie. Dodatkowo te kolory, ach. Takie nieoczywiste. Od kilku dni gości na moich paznokciach ten przepiękny koral z dmonieszką innych barw, bliżej przeze mnie niemożliwych do opisania i jestem nim zachwycona! Ten związek na pewno przetrwa długo. Za każdy lakier zapłaciłam niecałe 12 zł. W normalnej cenie jest to wydatek rzędu 18,19 zł.


Jestem ciekawa czy również tak jak ja jesteście zadowolone z zakupów? Czy niestety trafiły się w nich jakieś buble?

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego posta!

K.

czwartek, 28 listopada 2013

Dwie recenzje na jeden chłodny wieczór :)

Dobry wieczór Kochani!

Dzisiaj dwie recenzje dwóch skończonych przeze mnie kosmetyków. Jeden z nich to tonik do twarzy Lirene a drugi to baza wygładzająca Bourjois.


 Baza Wygładzająca Bourjois



Powiem szczerze, że przypadła mi do gustu. Dzięki niej nakładanie płynnego podkładu było czystą przyjemnością. Makijaż był bardzo świeży przez cały dzień. Dwoma minusami jakie zauważyłam są:
- wydajność
- zapach
Zapach da się przeżyć więc nie jest to powód do rezygnacji z tego produktu. Niestety cena na tak małą wydajność jest dosyć duża. Mimo to na pewno jeszcze kiedyś zakupię ją, najprawdopodobniej po tym jak skończę obecną innej firmy, o której napiszę kiedy indziej :)
Bazę można kupić w każdej drogerii (tak myślę), ja kupiłam w Super-Pharmie. 
Cena to około 45 zł, ale można w dobrej promocji kupić za 30zł :)


Tonik do twarzy Selected from Nature Lirene





Po pierwsze kupiłam go bo większość jego składników jest pochodzenia naturalnego i ponoć jest bioaktywny - działa korzystnie na komórki. Do gustu przypadł mi zapach, jak również to, że fajnie czyścił moją skórę. Mam cerę skłonną do wyprysków i ku mojej radości, nowe wypryski nie pojawiały się tak ochoczo jak dotychczas. Na wydajność nie mogę narzekać i na cenę również. Kosztuje około 10 zł i uważam, że warty jest tych pieniędzy. 
Jako ciekawostkę, powiem wam, że elegancko wyczyścił moje ramię z mazaka wodoodpornego, którym to miałam napisany numerek startowy w zawodach pływackich :) 
Obecnie kupiłam inny tonik, ale to tylko dlatego, że uwielbiam testować nowe rzeczy, których jeszcze nigdy nie stosowałam. Do tego na pewno wrócę!

Miłego wieczoru,

Kasienka

środa, 27 listopada 2013

Pierwszy pojekt denko!




Cześć!

Dzisiaj chciałabym się z Wami podzielić informacjami na temat kosmetyków, które udało mi się zużyć w ostatnim czasie. Jak na moje możliwości, uważam że jest ich całkiem sporo, bo należę do grona tych osób, którym stety/niestety kosmetyki wystarczają na baaardzo długo i nie chcą się kończyć, ale przychodzi taki moment, że bach! i denko osiąga wiele z nich.

Jakość zdjęć może i nie powala, ale robiłam je przy sztucznym oświetleniu, ale obiecuję poprawę i że z posta na post będę się starała je jakoś dopracować.

Zaczynajmy:

Włosy:
- odżywka Alterra granat i aloes
Bardzo przyjemna odżywka, chociaż mało wydajna. Powala mnie cały czas zapach całej tej serii, jest przecudowny! Niestety na włosach nie pozostaje zbyt długo. Co do działania to bardzo przyzwoicie, od odżywki do spłukiwania oczekuję przede wszystkim tego, żeby moje z natury kręcone i poplątane włosy dały się okiełznać, daje radę.
Kiedyś kupię ponownie.

- szampon Alterra granat i aloes
Kupiłam całą serię, bo jakoś tak lubię używać kilku kosmetyków z tej samej linii. Szampon jak szampon, ten z racji powiedzmy lepszego składu, bez SLS-ów, mniej się pienił niż większość drogeryjnych, ale mył włosy, a czego więcej oczekiwać od szamponu?
Kiedyś kupię ponownie.

dostępność obu produktów: Rossmann,
cena: ok. 10 zł

- Nivea lakier do włosów volume sensation
Moje n-te opakowanie tego przecudownego produktu. Utrwala jak należy, nie skleja włosów a przy tym tak nieziemsko pachnie i to całkiem długo! Lakierów zużywam dosyć dużo, a tego mi się używa bardzo przyjemnie i z chęcią zawsze do niego wracam.
Na pewno kupię ponownie!

dostępność: drogerie
cena: ok. 15 zł
Spod prysznica:
- Wellness Beauty żel pomarańcza-granat
Bardzo mało wydajny produkt, bardzo wodnista konsystencja, do tego trzeba go użyć dosyć dużo, bo nie chce się pienić. Zapach po kilku użyciach mnie bardzo zmęczył i cieszę się, że się skończył.
Nie planuję powrotu.

dostępność: Rossmann
cena: w promocji ok. 3zł

- Naturia peeling myjący truskawka
Uwielbiam te peelingi, zawsze jakiś znajdzie się u mnie pod prysznicem, nie są mocnymi zdzierakami, ale do codziennego użytku jak najbardziej się nadają. A do tego te zapachy!

- Naturia peeling gruboziarnisty imbir
Miał większe drobinki niż jego brat, ale nie jest to peeling, który stosowałabym jako jedyny, jest świetny do lekkiego wygładzenia. O efekcie "antycellulitowym" się nie wypowiem, bo to jest dla mnie pomówienie.
Kolejne w użyciu.

dostępność: drogerie
cena: ok. 5zł

Twarz:
- olejek rycynowy
To rzecz którą zużywam i co chwilę muszę kupować kolejny. Głównie gości w mojej miesznce OCM do oczyszczania twarzy, ale można znaleźć go również w moim szmponie, balsamie.
Stosowałam go również na rzęsy i byłam bardzo zadowolona z efektów jakie dał.
Kolejny w użyciu.

dostępność: apteki
cena: ok 5zł za mała buteleczkę 30ml, 10 zł za dużą

- Tisane balsam do ust
Myślę, że to produkt Wam znany i doceniany. Bardzo przyjemnie się go używało, trzymał w ryzach moje suche usta. Jedyny minus jaki mogę znaleźć to opakowanie, gdy miałam dłuższe paznokcie ciężko się go wybierało, ale sięgnęłam po pędzelek i zużyłam, da się? Da się!
Kupię ponownie.

dostępność: apteki
cena: ok 10 zł

- Lirene nawilżający kremożel z serii 20+ Young z filtrem SPF 10
Ciekawy produkt ze względu na formę- lekka z zatopionymi niebieskimi granulkami z witaminami. Bardzo przyjemnie mi się go używało, uniwersalny kosmetyk nadający się wg producenta na dzień i na noc.
Kiedyś kupię ponownie.

dostępność:drogerie
cena: ok. 15-20zł

- BioMedica srebro koloidalne
Moje trzecie opakowanie. Używany jako tonik, pomógł mi uspokoić problematyczną cerę. Nie powoduje pieczenia, łagodzi zaczerwienienia. Jestem oczarowana działaniem
Kolejny w użyciu.

dostępność: apteki
cena: ok. 40 zł

- Cleanic płatki kosmetyczne
Jedne z moich ulubionych, nie rozwarstwiają się, nie zostawiają kłaczków. Myślę jednak, że większość z Was wie o czym mówię. ;)

dostępność: drogerie
cena: ok. 4-5 zł

- Himalaya Herbals pasta do zębów
Pokazuję Wam pastę do zębów, bo jest inna niż większość mi znanych. Ma lekko zgniło-zielony kolor, delikatny smak, ale bardzo dobrze czyści zęby. Średnio wydajna.

dostępność: drogerie, apteki
cena: ok. 12 zł

I na koniec kolorówka:
- Manhattan błyszczyk High Shine Lipgloss w kolorze 53L
Średnie mazidło do ust, miało w sobie jaieś takie duże drobinki, że jak się nałożyło za dużo na usta i przejechało wargą o wargę to było nieprzyjemne.. Jakby się jakiś piasek albo kurz przykleił do świeżo pomalowanych ust, co nie jest efektem pożądanym.
Nie kupię ponownie.

dostępność: drogerie
cena: nie pamiętam, miałam go baaardzo długo

- tusz MaxFactor 2000 Calorie
Mój najulubieńszy <3! tusz. Rozdziela, nie skleja, nie tworzą się grudki, nie osypuje się, efekt można stopniować, kocham, kocham i jeszcze raz kocham!
I zawsze będę do niego wracać!

dostępność: drogerie
cena: ~ 20 zł w promocji


Uff! To by było na tyle tego wszystkiego.

Wyrzucam puste opakowania, aby ich miejsce mogły zająć kolejne, mam nadzieję, że ten blog zmotywuje mnie do zużywania do końca tego co pozaczynane, chociaż chęć próbowania coraz to nowych rzeczy czasami okazuje się być silniejsza.

A jak to jest u Was? Macie pootwierane dużo kosmetyków, czy staracie się mieć jedną rzecz i zużyć do końća?

Miłej reszty wieczoru, trzymajcie się ciepło!

K.

poniedziałek, 25 listopada 2013

Halo!

Czy są z nami jeszcze jakieś Kasie?

Z okazji dzisiejszego, jakże wyjątkowego dnia, chciałybyśmy złożyć sobie jak i wszystkim naszym Imienniczkom, obchodzącym dzisiaj swoje święto, najserdeczniejsze życzenia!

Wszystkiego kosmetycznego!

środa, 20 listopada 2013

Greenland - scrub salt coconut-tangerine

Hej Czytelnicy!

Dzisiaj na tapecie peeling solny firmy greenland. Niestety na wejściu muszę Wam powiedzieć, że to moje wielkie rozczarowanie. Podczas zakupu tego produktu byłam niesamowicie nakręcona i szczęśliwa. Niestety po powrocie do domu i  kąpieli poczułam wielki żal. Dlaczego? Już mówię.

To był mój pierwszy peeling solny i do tego z firmy, którą postrzegam za ekologiczną. Obydwa te fakty bardzo mnie cieszyły. I chyba mój błąd polegał na tym, że za dużo sobie wyobraziłam (w sumie nie wiem czemu). Największym rozczarowaniem okazała się jego wydajność, a konkretnie jej brak. Ponadto miewałam peelingi, które bardziej niż ten wygładzały. Jednym zdaniem, więcej go nie kupię.



Zalety:
+ ładne ekologiczne opakowanie - puszka
+ pozostawiał na skórze łady zapach

Wady:
- wydajnośc
- zapach podczas otwierania puszki (wiem to bardzo subiektywne)
- daje kiepski efekt
- pozostawia skórę tłustą
- łatwo go rozsypać
- gdy trochę wody dostanie się w okolice otworu puszki, na drugi raz ciężko ją otworzyć gdyż przykleja się tam sól i szoruje
- bardzo szczypie gdy mamy kawałek obtartego naskórka na który dostanie się drobinka soli

Niestety ja więcej tego peelingu nie kupię, jak już pisałam. Ale może któraś z Was ma inne doświadczenia z tym produktem. Zapraszam do podzielenia się opinią w komentarzu :)

Miłego wieczoru,

Kasienka

wtorek, 19 listopada 2013

Avon Planet Spa - Maseczka błotna do twarzy.

Hej Kochani!

Na początek krótka recenzja maseczki do twarzy, która właśnie zużyłam po 10 miesiącach stosowania.
Maseczka robi bardzo dobre wrażenie, a po użyciu czuję się czystsza. Po prostu lubię ją.

Zalety:
+ wydajna
+ skóra po niej jest gładka i czysta
+ ładnie pachnie, choć to oczywiście wyjątkowo subiektywna ocena
+ ma ładny kolor, jeśli ktoś lubi kolor szary i kolor błota Morza Martwego :)
+ dobrze się rozprowadza

Wady:
- czyści skórę, jednak wągry i zaskórniki zostają na swoim nieszczęsnym miejscu na naszej twarzy

Osobiście używałam jej jako wstęp do mechanicznego oczyszczania skóry twarzy za pomocą łyżeczki unny, stąd istotna wada nie była dla mnie żadnym problemem. Po użyciu maseczki miałam bardzo miękką i elastyczną skórę, dzięki czemu z łatwością pozbywałam się zanieczyszczeń z głębi porów. I na drugi dzień moja twarz była śliczna i dogłębnie oczyszczona.

Miłego wieczoru :)

Kasienka

To my, Kasie trzy!

Cześć!

Jesteśmy trzema dziewczynami, które poza imieniem łączy miłość do kosmetyków i fascynacja nimi. Pragniemy podzielić się z Wami naszą opinią o każdym użytym przez nas kosmetyku. Dzięki temu, że jest nas trójka - macie możliwość w jednym miejscu przeczytać trzy różne opinie, często na temat jednego, tego samego kosmetyku. Dlaczego warto? Bo każda z nas jest inna, ma inną cerę, włosy, upodobania...

Zapraszamy :)