sobota, 12 maja 2018

Przybyło w marcu... tak, w marcu || Nivea, Batiste, L'Biotica, AA, Tołpa, Ziaja, Skinoren, be organic, Evree, Isana, syoss, L'Oreal, M Brush, Blend it

Cześć!

Marzec, kwiecień już- jak dla mnie- dawno poszły w zapomnienie. Ale moja wypełniona po brzegi torba z denkiem nie pozwala mi o nich zapomnieć- w najbliższym czasie zasypię Was sporą dawką "śmieci"- ale będzie też trochę ciekawych nowości. Zwłaszcza z kwietnia! Podzielę posty na kilka krótszych, aby się zmobilizować żeby cokolwiek pisać i spróbować powrócić do Was, bo brakuje mi tego, ale bardziej brakuje mi czasu aby tym się zająć... I tak błędne koło się zamyka.

Nie przedłużając- chodźcie zobaczyć co przybyło u mnie w marcu.


Na początek- według mnie najbardziej ciekawa nowość Nivea- lekki mus do pielęgnacji ciała. Przyznam, że do tej pory nie spotkałam się z taką formą produktu do nawilżania ciała. Uwielbiam za to ich  jedwabiste musy do mycia ciała, więc przewiduję że i z tą propozycją polubimy się dosyć szybko. Zwłaszcza, że uwielbiam wszystko co "puszyste"- czy kosmetyki czy zwierzaki. ;) Mało tego! Można od razu powąchać czy zapachy nam odpowiadają- pocierając próbkę na nakrętce. Dwie wersje, które do mnie trafiły to świeży ogórek i herbata matcha (mój faworyt) oraz dzika malina i biała herbata. GENIALNE!
Kolejna, spora porcja nowości to uzupełnienie zapasów, a promocja -50% w Super Pharm to najlepsza okazja jaka może się przytrafić!

Suchy szampon to mój wierny przyjaciel od długiego czasu. Batiste i L'Biotica refresh to moi faworyci w tej kategorii. Wersja neon lights odpowiada mi pod względem zapachu, a na próbę wzięłam marrakech. 


Nie wiem jak to się stało, ale wykończyłam wszystkie płyny micelarne z zapasów. I choć mam swoich dwóch wiernych towarzyszy już od kilku lat, mianowicie- Mixa Optymalna Tolerancja i różowy Garnier. Tym razem padło na AA Tri-Micellar do cery suchej/normalnej i Tołpę ze znanej mi serii hydrativ w dużych 400 ml butlach oraz mniejszą Ziaję oliwkową- z myślą o podróżach małych i dużych. 

Pozostając w obszarze twarzy- dawno nie używałam kiedyś tak mi bliskiej pasty do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom i zdecydowanie czas tę znajomość odnowić.


Zasilił moje szeregi również Skinoren- wykończyłam go w tym miesiącu, a nie wyobrażam sobie że mogłoby go zabraknąć w mojej wieczornej pielęgnacji. Kiedyś wydawało mi się, że praktycznie nic nie robi, teraz jest zbawieniem dla mojej skóry, która czasem jest bardziej a czasem mniej problematyczna.


Żel pod prysznic be organic mango&aloes to przypadkowy zakup, ale niezwykle trafiony- to pachnie niesamowicie! Aż chciałoby się go zjeść. 

Ziaja bloker to kolejny must w mojej łazience- a że poprzedni już dożył swoich lat- potrzebuje następcy. Więcej poczytacie o nim tutaj, dla mnie porównywalny ze znacznie droższymi Etiaxilami czy innymi aptecznymi blokerami.

Moje dłonie potrzebują niekiedy mocniejszego kopa nawilżenia, zwłaszcza lubię dać im grubą warstwę tłustego i mocno regenerującego kremu na noc. Tym razem dam szansę serum do rąk Evree Max Repair. Lubię ich kremy, najbardziej ten w czerwonym opakowaniu, więc po tym spodziewam się jeszcze więcej.


Moim niedawnym odkryciem są pasty do zębów Ziaji- poznałam już 2 warianty, tym razem sięgnęłam po inne- sensitiv zmniejszajacą nadwrażliwość, szałwia bez fluoru oraz activ remineralizująca. Dodatkowo sprawdzony i znany elmex, ale w wariancie gentle whitening.


Próbuję znaleźć sposób na moje loki- i dzięki grupie Curly Girls Polska odkryłam moc żelu do stylizacji. A właściwie poznałam sposób jak go używać, a przy tym jaki wybrać. Na pewno nie może mieć w składzie alkoholu. I tak sięgnęłam po drugie opakowanie Style2create by Isana Hidden Control- ale uważajcie, bo jest inny w bliźniaczo podobnym opakowaniu już z dużo gorszym składem. Nie sposób było również nie wypróbować słynnego syoss Power Hold Sculpting-gel. Na pewno pojawią się o nich osobny wpis, bo wszystkie loczki- uwierzcie- warto się nimi zainteresować.


Nie miałam ostatnio szczęścia do tuszy do rzęs- albo szybko wysychały, albo szczoteczka nie taka, albo efekt na rzęsach mierny. Dlatego sięgnęłam po pewniaka- L'Oreal Volume Million Lashes So Couture. Ogroomna miłość! <3


Ale marzec to też Dzień Kobiet. I z tej okazji zaszalałam- zwłaszcza! że na mintishop.pl było 10% zniżki na pędzle M Brush i nowość Blend it. Nie mogłam- same rozumiecie- się oprzeć! I tym oto sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką następujących modeli M Brush 08 (podłużne jajko) i 10 (sporych rozmiarów płaski do oczu) ze standardowej serii, a 05 (duuuuży do blendowania) i 13 (bardzo precyzyjny i spiczasty) pochodzą z Burgundy Collection. Te pędzle to absolutne mistrzostwo świata, na pewno nie moje ostatnie- podejrzewam, że będę miała wszystkie dla których widzę zastosowanie.

A nowe pędzle Blend it- przyznam szczerze- że niewiele odstają od tych wypuszczonych przez Maxineczkę. Są naprawdę miękkie i przyjemnie się z nimi pracuje. Wybrałam pędzle do cieni PRO 270 Small Eyeshadow (do nakładania cienia na całą powiekę) i  PRO 260 Taper Crease (mały, precyzyjny do nakładania cienia w kąciku i wstępnego roztarcia).

I to by było na tyle szaleństw. W marcu in plus wyszło 28 sztuk. W następnym poście lekko zminusuję tę liczbę. Niebawem zapraszam Was na zaległy projekt denko.

Znacie któryś z powyższych produktów? Co o nim myślicie? Koniecznie dajcie znać!

Ściskam mocno!

K.

5 komentarzy:

  1. Z Skinorenem bym uważał na słońce :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co mi wiadomo, jest jednym z niewielu produktów fotostabilnych bezpiecznych do stosowania latem. Czy słyszałeś może inną wersję? :)

      Usuń
  2. Chyba jestem jedną z nielicznych osób, które nie polubiły szamponów Batiste.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakieś inne Ci pasują, czy generalnie nie przemawia do Ciebie ten typ produktu?

      Usuń
  3. O, suche szampony od batiste to moj staly bywalec torebki :D

    OdpowiedzUsuń