niedziela, 3 września 2017

Nivea Silk mousse- rabarbar i malina || kwaśny smak lata zamknięty w butelce

Cześć!

Moja aktywność tutaj miała wyglądać inaczej, miałam mieć znacznie więcej czasu na wszystko. Ale mam wrażenie, że u mnie jeśli mam bardziej napięty grafik, więcej rzeczy do zrobienia, to jeszcze coś zostaje do zagospodarowania, np. na aktywność blogową. Co nie oznacza, że w ostatnim miesiącu leżałam i pachniałam, ale nie udało mi się wygospodarować zbyt dużo czasu, a jeśli już to pogoda zdecydowanie nie sprzyjała robieniu zdjęć... A podejrzewam, że lepiej już w tym roku nie będzie. Niemniej dziś chciałabym się z Wami podzielić moim umilaczem wieczornych kąpieli- najbardziej puszystą z puszystych pianek do mycia jakie znam.


Nivea jedwabisty mus do mycia ciała o zapachu rabarbaru i maliny

 Fanką pianek jestem od dawna, często sama ją tworzyłam z ulubionego żelu do kąpieli- zgodnie z instrukcją zawartą w tym poście, dzięki czemu mogłam się nim cieszyć znacznie dłużej. Jednak tamta pianka jest zupełnie inna. Lekka, znika po chwili, jest po prostu wodnista.


W przypadku musu Nivea sprawa wygląda inaczej. Przed użyciem warto nim wstrząsnąć. Wtedy po naciśnięciu pompki wydobywa się z niego baaardzo puszysty mus.


Ma konsystencję ubitego białka, po odwróceniu nakrętki do góry nogami absolutnie nic nie spływa, nie wypada.


Po dłuższej chwili, jedynie część bąbelków ulega rozpadowi, tak czy siak mus jest nadal bardzo puszysty, traci niewiele objętości.


Po nałożeniu na ciało, staje się lekko luźniejszą pianką, jednak gdy zaczniemy ją rozprowadzać...


tworzy dosyć jednolitą piankę. Rozprowadzanie jej na ciele jest bardzo przyjemne, ponieważ pod palcami czuć tę delikatną konsystencję. Jedna porcja spokojnie wystarcza na pokrycie całego ciała- więc nie sposób nie zgadnąć, że będzie to bardzo wydajny produkt. Według Producenta ma wystarczyć na 2 razy dłużej niż standardowy żel pod prysznic!


Pianka posiada ciekawy aplikator, w formie dwóch płaskich szczelin z których wydobywa się produkt. Łatwo się  naciska, pokrywka łatwo się zdejmuje więc nie ma obaw o połamane paznokcie, jak to w przypadku niektórych żeli pod prysznic bywa.


Na koniec zostawiłam równie duży smaczek jak ta puszystość, mianowicie- zapach. Moja wersja to rabarbar z maliną. I przyznam szczerze- nie przepadam za maliną w żadnej postaci zapachowej. Kojarzy mi się ze sztucznym i dla mnie nieprzyjemnym zapachem. O dziwo, bo bardzo lubię owocowe zapachy jak i te owoce same w sobie. Jednak tutaj już po pierwszych testach byłam mile zaskoczona- malina jest tutaj praktycznie niewyczuwalna. Pierwsze skrzypce gra zdecydowanie nuta rabarbaru. W 100% zgadzam się z tym, że zamknięto tutaj zapach lata! Jest to dla mnie kwaśny zapach. Czuję się pod prysznicem jakbym miała zaraz ugryźć laskę rabarbaru zamoczoną w cukrze. Zero sztuczności, zero przesłodzenia, jest rześko, orzeźwiająco i nadal owocowo.


Mus pod prysznic Nivea to 200 ml zamknięte w butelce pod ciśnieniem, łudząco przypominającą mi dezodorant. Jednak zaskoczyła mnie jej wielkość, bo jest zdecydowanie potężniejsza. Jego cena waha się w granicach 10-13 zł a więc faktycznie, tak jak tradycyjnego żelu por prysznic. A przypomnę, że jest niesamowicie wydajny.

Co do podstawowej funkcji nie mam mu nic do zarzucenia- myje bardzo poprawnie. Mojego ciała nie przesusza, ale też warto wspomnieć, że nie jest ona zbyt wymagająca w tej kwestii.

Koniecznie dajcie znać czy znacie te pianki/musy Nivea. Jakie wersje zapachowe miałyście przyjemność używać? Która przypadła Wam najbardziej do gustu? Skusiłyście się na letnią serię limitowaną? A może macie ochotę po mojej recenzji?

Jest dostępna również wersja cytrusowa, która podejrzewam, że jest równie udana.
Całkiem niedawno też skusiłam się na piankę z Balea, ciekawa jestem czy będzie równie dobra. Z pewnością dam Wam znać!

Ściskam mocno i do szybkiego zobaczenia!

K. ;)

10 komentarzy:

  1. Ten zapach mnie nie zachwycił ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi odpowiada, bo nie czuć maliny, a przy malinowej piance to mnie już satysfakcjonuje. :D Poza tym jest kwaśny- a to miła odskocznia od większości nut w kosmetykach. ;)

      Usuń
  2. Mus jest fajny ale znam jeszcze fajniejszy z cudownym zapachem ;)
    Piękne zdjecia ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakiż to ideał? ;)

      Bardzo mi miło że się podobają, dziękuję!

      Usuń
  3. Uwielbiam ten mus właśnie w tej wersji zapachowej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam w szafce ten produkt, po Twojej recenzji chyba niedługo po niego sięgnę... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Koniecznie, nadaje się świetnie na te "cieplejsze" miesiące. :) Może jeszcze uda Ci się na nie załapać. ^^

      Usuń
  5. Polubiłam ten mus, ale już mi się wykończył :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie jeszcze go sporo, a zdeklasował wszystkie inne myjadła. ;)

      Usuń