piątek, 13 listopada 2015

Domowy manicure hybrydowy z Neo Nail- krok po kroku cz. 2

Cześć!

Jeden z ostatnich moich postów dotyczył robienia manicure hybrydowego krok po kroku w domowym zaciszu i spotkał się z Waszym pozytywnym odbiorem. Minęły już 2 tygodnie, a nawet więcej, i nadszedł czas na pozbycie się przepaści odrostu paznokcia. Tak więc dzisiaj zapraszam na dalszą część jako dopełnienie, gdzie po kolei przedstawię Wam jak ściągnąć lakier.


Ja wytrzymałam z moimi paznokciami 2 pełne tygodnie, ale końcówka była już dosyć ciężka. Już po tygodniu był widoczny spory odrost, moje paznokcie dosyć szybko rosną. Dobrze się z nimi czułam półtora tygodnia, po tym czasie zdecydowanie wolałam zbytnio im się nie przyglądać. Z daleka źle nie było.



Poniżej zdjęcia prezentujące ich stan:
po tygodniu:
po 2 tygodniach:

W tym czasie jedyny uszczerbek, jaki udało mi się zanotować miał miejsce na palcu serdecznym, gdzie to odpadł kawałek wolnego brzegu mojego paznokcia z uwagi na ich słaby stan przed założeniem hybrydy. Poza tym wszystko trzymało się świetnie! Nic się nie podważyło, nie odpadło, nie starło się. Końcówki lekko się przetarły, ale w tym czasie zdarzało mi się piłować wolny brzeg, aby wyrównać ich kształt.


Jestem oczarowana hybrydami i z pewnością nasza przygoda szybko się nie zakończy- ale trzeba się uporać z ich zdejmowaniem. Wydawało mi się, że będzie to sporo zabawy- i faktycznie, trochę czasu to zajmuje, ale nie przysparza żadnych problemów. Poniżej szybka instrukcja.

Potrzebny zestaw:
- aceton
- waciki
- folia
- pilnik (opcjonalnie)
- drewniany patyczek.





Hojnie nalewamy acetonu na wacik- musi być mokry, ale nie kapiącyy! i przykładamy do paznokcia. Ja dodatkowo dociskałam, aby mieć pewność że zostanie na miejscu.

(Dacie wiarę, że aceton od Neo Nail śmiem twierdzić, że ładnie owocowo pachnie? ;)





Zawijamy paznokieć szczelnie w folię- z obu stron i na koniec górę zakładamy i również dociskamy- tak aby nic nam się nie wylało (dlatego też ważne jest, aby nie przesadzić z ilością zmywacza).





Tym sposobem zawijamy wszystkie paznokcie i uzbrajamy się w cierpliwość- ja odczekałam około 10-15 minut i po tym czasie można przystąpić do dalszych prac.



Polecam przed przystąpieniem do zdejmowania hybryd odpalić film i zastopować, aby uporać się szybko ze wznowieniem go. :D


Aceton wykrusza lakier i zaczyna on schodzić płatami. Zauważyłam, że im grubsze warstwy lakierów nałożyłam, tym łatwiej im było odejść.








Pozostałości delikatnie podważamy drewnianym patyczkiem. Lakier odchodzi bezproblemowo, a jeśli jakiś kawałek nie chce odpuścić, to znaczy że niedostatecznie długo miał kontakt z acetonem i trzeba dać mu jeszcze chwilę.








Cały proces zajął mi może z pół godziny- i zdecydowanie nie będzie to moja ulubiona część całego procesu. Ale jeśli będzie to kwestia przemęczenia się raz na półtora-2 tygodnie to jestem w stanie się poświęcić dla tak dużego komfortu zadbanych paznokci.

Nie będę mówić, że moje paznokcie nie ucierpiały w ogóle na tym zabiegu- bo zmatowiłam je przed nałożeniem hybrydy i są lekko pozadzierane. Ale 2 tygodnie temu były bardzo słabe, porozdwajane i ogólnie kiepskie, więc teraz dam im czas na regenerację, a przy kolejnym nakładaniu zrezygnuję z kroku zdzierania wierzchniej warstwy.

Postanowiłam dać im chwilę oddechu, ale też z braku czasu na ponowny rytuał hybrydowy, postawiłam na odżywkę i moje paznokcie wyglądają dobrze.


Na koniec dwie uwagi: (te post jest długi niczym spaghetti, ale mam Wam tyyyyle do powiedzenia!)

Przy prawej dłoni spiłowałam wierzchnią warstwę topu- ale nie zauważyłam, żeby wpłynęło to spektakularnie na proces zmywania. Dlatego też nie będę tracić na to czasu i sił- najwyżej potrzymam dłużej palce w acetonie.






Na jednym z paznokcie użyłam zwykłego zmywacza na bazie acetonu- i równie dobrze poradził sobie ze ściągnięciem hybrydy- więc jeśli nie macie akurat pod ręką czystego acetonu- śmiało sięgajcie po zmywacz.







Oklaski dla wszystkich, którzy dotarli do końca. Mam nadzieję, że post okaże się przydatny i że Wam się podoba.

Czekam na Wasze wrażenia ze zmagań ściągania hybryd. Ile mniej więcej zajmuje Wa ten proces? Lubicie go?

Dziś mija drugi dzień z odżywką na paznokciach- i (odpukać) nie złamałam jeszcze żadnego- co świadczy o tym, że hybryda je wzmocniła. Od pewnego czasu nie byłam w stanie zapuścić długich pazurów, bo były liche. Tak więc- kolejny plus dopisany do listy.

Buziaki!

K. ;*

8 komentarzy:

  1. Trochę sporo zabawy, ale raz na te dwa tygodnie można się tak zabawić ;)
    Ja jednak zostaję przy zwykłych lakierach ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się rozsmakowałam. ;) i w końcu nie mam nic odgniecione po pomalowaniu.

      Usuń
  2. Te hybrydy są świetne i dobrze się je zdejmuje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak narazie nie mam porównania, ale teraz biorę się za Semilaca i od niego wymagam równie dużo co od tych. ;D

      Usuń
  3. Planuję rozpocząć moją przygodę z hybrydami, przydatny post. Buziak Kochana na milutki wieczór :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serdecznie polecam. Szkoda tylko, że trzeba wygospodarować na ich zrobienie trochę czasu, bo ostatnio krucho z nim u mnie.. ;*

      Usuń
  4. Uwielbiam hybrydę :) U mnie przez dwa tygodnie prezentuje się świetnie. Po tym czasie zwykle ją ściągam, daje trochę odpocząć moim paznokciom i zwykle zaczynam przygodę od początku :) Nigdy jednak nie robiłam hybrydy sama po Twoim poście czuje się jednak zachęcona :) Bardzo podoba mi się ten kolor na Twoich paznokciach :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że zachęciłam Cię do próby. Moje jak narazie odpoczywają, ale mam nadzieję że znajdę czas żeby je znów nałożyć. I z pewnością pozostanę przy tym kolorze bo jest bardzo ciekawy. ;)

      Usuń