sobota, 6 maja 2017

Przybyło w kwietniu

Cześć!

Denko było, więc czas na nowości! Zapraszam na zakupy. ;)


Wpadły w moje ręce kupony zniżkowe, nie omieszkałam nie skorzystać z -20% w sklepach Ziaji.


Głównym celem wizyty był krem z wysokim filtrem. A skończyło się na dwóch. Wybór padł na kremy z SPF 50+ w wersji matującej, do skóry tłustej i mieszanej, skłonnej do trądziku oraz tonujący, w odcieniu naturalnym do skóry normalnej, naczynkowej. Jeśli do lata uda mi się wyprowadzić na prostą cerę, mam nadzieję że krem tonujący wystarczy. Jestem ich bardzo ciekawa i już wyglądam jakiegokolwiek słońca aby je użyć.


Od dłuższego czasu ciekawił mnie również krem-maska do skóry wokół oczu z ceramidami 1,3,6. Jest znany i raczej lubiany, może sprawdzi się zamiast kremu na noc?

A krem do stóp kuracja ultranawilżająca z 15% mocznikiem miałam okazję poznać dzięki jakiejś próbce i pamiętam, że miał moc. Latem sprawdzi się idealnie, zwłaszcza że ze stopami mam na bakier i nie cierpię nic z nimi robić.


Postawiłam również na fizjoderm żel oczyszczanie, demakijaż kuracja lipidowa. Lubiany przez osoby z problematyczną cerą, mam nadzieję że i u mnie się sprawdzi.

Kolejnym sklepem ze zniżkami był Inglot i wybrałam się po bazę pod cienie, a wyszłam z...


Bazą pod cienie, owszem. Moja z Lumene już lekko podeschła i po kilku latach jednak czas się z nią pożegnać. Na tę z Inglota już od dłuższego czasu miałam chęć.

Ale oprócz tego w moje ręce wpadło trochę cieni, a właściwie dwa i jeden pigment.


Cienie Inglot Freedom System są mi dobrze znane i bardzo przez mnie lubiane.
347 to lekka brzoskwinia, która przy światłach sklepowych wydawała mi się cielistym beżem...
349 to cień, którym podkreślam bardzo delikatnie brwi. Sprawdza się u mnie w 100%, a niebezpiecznie zbliża się do zera (pewnie wystarczy mi jeszcze na jakieś pół roku), więc teraz mogę spać spokojnie.

Wokół pigmentów Pure Pigment Eyeshadow chodziłam już od dawna, ale jakoś nigdy się na nie nie zdecydowałam. Wybrałam ten w numerze 85- to przepiękny! kameleon, bordowo- zielony, lekko złoty. Uwielbiam takie barwy, ciekawe tylko czy będę potrafiła wpleść go w moje dosyć mało rozbudowane makijaże. Słoiczek jest ogromny- bo to aż 2g pyłku, który zapewne wystarczy mi na całe życie.

A to nie koniec zniżek, bo Rossmann rozpieścił nas po raz kolejny. I tym razem było to aż -55% dla Klubowiczów. Cieszę się, że Rossmann wprowadził jakiś program lojalnościowy, często tam się zaopatruję.


Postanowiłam wypróbować różne bazy. Wybór padł na Lasting Finish Primer z Rimmela, która ma przedłużać makijaż nawet do 8 godzin- nie wiem czy to chodzi o dodatkowe 8 godzin, czy generalnie 8 godzin? Jak tylko 8 to trochę mało. Zobaczymy.

Kolejna to rozświetlająca Lumiere Base Bielenda. Forma tej bazy jest fantastyczna, wyraźnie inspirowana innym produktem. Chciałam jeszcze dorwać tę perłową, ale graniczyło to z cudem. Tę zgarnęłam ostatnią i więcej ich nie widziałam.

Chwyciłam też Fixer mgiełkę do utrwalania makjiażu z Bielendy. Ma długotrwale ochraniać makijaż, przedłużać makijaż i zabezpieczać przed ścieraniem.


A z bardziej kolorowych produktów: rozświetlacz Lovely GOLD w ciepłym odcieniu. Rozświetlacz, który używam na co dzień jest zdecydowanie chłodny, ten będzie miłą odmianą na lato. Zapowiada się bardzo dobrze.

Tusz, znów Lovely Curling Pump Up jest mi dobrze znany. Z miłą chęcią do niego powróciłam i aktualnie używam. Śmiesznie tani, bo w promocji kosztuje niecałe 5 zł a daje bardziej niż zadowalający efekt.

Nie mogłam nie wybrać jakichś pomadek. Eveline Velvet matt lip cream to pomadka, o której istnieniu dowiedziałam się z filmu Mileny z kanału Milena Makeup. Gdyby nie to na pewno nie zerknęłabym w ich stronę. A okazuje się, że to całkiem ciekawa propozycja. Kolor 420 o nazwie chocolate red może trochę zmylić, bo nie ma on nic wspólnego ani z czerwonym, ani z brązem. Jest to przyjemne bordo. Pomadka ma bardzo intensywny zapach, który utrzymuje się niestety całkiem długo, ale jest zupełnie niewyczuwalna na ustach i wydaje się być niewysuszająca. Zapowiada się bardzo dobrze.

Nad K Lips, znowu Lovely- zdecydowanie ta firma zdominowała moje Rossmannowskie zakupy- zastanawiałam się już kilka razy, jednak bardzo podzielone opinie powstrzymywały mnie przed zakupem. Ale dopóki sama nie wypróbuję , nie będę wiedziała jak to z tymi pomadkami jest. A że ostatnio natchnęło mnie na brąz na ustach wybrałam Milky Brown.



Neonowego różu nie może zabraknąć w mojej kolekcji, a że zużyłam ostatnio jeden z moich pierwszych lakierów- My Lolita z Neonail, uzupełniłam mój zbiór o Matrioshkę Indigo. To piękny, bardzo nasycony i intensywny róż. Na lato w sam raz. A formuła Indigo jest moją ulubioną, najlepiej mi się pracuje z ich lakierami.


Udało mi się dorwać ostatni w kiosku egzemplarz Glamour z gąbką Blend it! To było istne szaleństwo, na Instagramie ta gazeta była wszędzie. Mam nadzieję, że gąbka okaże się warta zachodu.


A z pielęgnacyjnych rzeczy już znacznie skromniej. Kupiłam dwupak płynu do soczewek Opti Free. Całkiem dobrze się u mnie sprawdza.

I poczułam chęć zmiany w kwestii płynu micelarnego. Uwielbiam różowego Garniera, ale tym razem wypróbuję Mixa Płyn micelarny Optymalna Tolerancja, ph 5.5. Podobno równie dobry, jak nie lepszy- ocenimy.


Przy okazji wizyty w Rossmannie wrzuciłam do koszyka krem stylizujący do loków Isana. Ale jak na razie się docieramy, miłością od pierwszego wejrzenia/użycia nie nazwałabym naszej znajomości.


A od przyjaciółki Nivei dostałam nowość- mleczną serię do włosów hairmilk, zapakowaną w fantastyczne opakowanie w stylu kartonika z mlekiem! Dostępna jest w 3 wersjach- do włosów cienkich, normalnych i grubych. Do mnie trafiła ta do normalnych- co traktuję jako komplement. Składa się ona z szamponu, odżywki do spłukiwania i dwufazowej bez spłukiwania. Przeprowadzam intensywne testy, aby móc się z Wami podzielić opinią w najbliższym czasie.

Dużo i zarazem niedużo tego. Dużo widzi-misiów, kilka potrzebnych rzeczy.Bilans kwietnia wygląda następująco: (+) 25, (-) 11. W sumie jak na ilość promocji wkoło to uważam, że całkiem nie najgorzej.

Dajcie znać na co Wy się skusiłyście. Wasze półki z zapasami uginają się od nadmiaru, czy raczej wyleczyłyście się z takiego chomikowania, w końcu za pół roku znów będzie promocja na kolorówkę? Znacie moje nowości? Co o nich myślicie?

Czekam na Wasze komentarze!

K.

14 komentarzy:

  1. Mi niestety nie udało się kupić Glamour.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrząc na popularność tego wydania m.in. na Instagramie wcale się nie dziwię. Szkoda, że nie przewidzieli takiego popytu. ;)

      Usuń
  2. Także otrzymałam ta paczuszkę z Nivei i już jestem zadowolona z tego jak działa :D Super1 i uwielbiam tą żółtą maskarę :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla moich włosów cała seria na raz to zdecydowanie za dużo, ale poszczególne elementy sprawdzają się solo świetnie. ;)

      Ja na początku zapomniałam jak się z tą maskarą trzeba obchodzić, ale teraz już nasza miłość kwitnie. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję że u mnie Twoja historia się powtórzy. ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Dla mnie będzie miłą odmianą od chłodnego odcienia. ;)

      Usuń
  5. Dużo świetnych nowości
    Chciałam kupić w Rossmannie tą bazę z Bielenda, ale nie się nie udało...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostać je było prawie tak ciężko jak Glamour z gąbką. :D

      Usuń
  6. Farciara, ja już nigdzie nie dorwałam Glamoura z gąbką.
    Ogólnie widzę sporo znajomych kosmetyków ^^
    Swoją drogą też chciałam kupić ten rozświetlacz w Ross, ale na promocji wszyscy się rzucili i zrezygnowałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie akurat chyba boom na te rozświetlacze już minął, bo całkiem sporo ich widziałam. ;)

      A z gąbki bardzo się cieszę. ;)

      Usuń
  7. Również mam tą serię mleczna z Nivea :) Miłego testowania :)

    OdpowiedzUsuń