środa, 4 lutego 2015

1/2015

Hej!

Ostatnio myślałam sobie- nie będę robić co miesiąc projektu denko, bo przecież raz na dwa miesiące będzie trochę więcej do napisania. Tak, tylko że w styczniu skończyło mi się wszystko, absolutnie wszystko. Nie miałam już miejsca na składowanie tych pustych opakowań- tak więc zaraz będę mogła się ich pozbyć!

Isana creme mydło do rąk aloes & jogurt 

Bardzo lubię te mydełka. Są bardzo tanie, wydajne, nie przesuszają rąk. Pamiętam, że byłam dosyć zdziwiona, gdy zauważyłam, że uzupełnienie jest droższe niż opakowanie z pompką- trzeba zawsze porównywać cenę. Dostępne są różne wersje zapachowe i po prostu je zmieniam po zużyciu opakowania. Dostępne- jak to Isana- w Rossmanie.





Avon planet spa oczyszczająco-wygładzający scrub do ciała z brazylijskimi jagodami acai

200 ml przyjemnie pachnącego- jogurtem z jagodami!- peelingu zamknięte z wygodnym opakowaniu. Jeśli chodzi o właściwości ścierające- to szału nie było. Nie był najgorszy- ale nie zachwycił mnie na tyle, żeby do niego chcieć wrócić. Po jego użyciu ciało było bardzo przyjemne, gładkie- ale podejrzewam, że to głównie ze względu na zawartość parafiny w składzie.


Isana med 5,5% urea emulsja do ciała 

Kupiłam za kilka złotych w Rossmanie z zamiarem stosowania na wymagającą skórę moich ramion- i spisał się bardzo dobrze- skóra była wygładzona, gładka, nawilżona. Spodobał mi się na tyle, że często lądował na całym ciele i spełniał swoje zadanie. Z pewnością będę do niego regularnie wracać- bo za niską cenę dostajemy naprawdę dobry produkt o zauważalnym działaniu. Dodatkowo jest bardzo wydajny, błyskawicznie się wchłania i jest bezzapachowy.




Avon solutions butt lifter- serum ujędrniające pośladki

Na szczęście było tanie! Zakupiłam zachęcona działaniem serum z Eveline- które było bardzo dobre. Myślałam, że może to równie dobrze zadziała- ach ta nasza babska ciekawość! Niestety- nie zauważyłam żadnego, ale to żadnego działania. Nie ujędrnił, nie wygładził, nie napiął, nawet nie nawilżył. Więc po co mam się męczyć i w ogóle cokolwiek stosować? Bubel!





Beyonce heat rush mgiełka do ciała

Produkt, który bardzo lubiłam używać latem- ze względu na słodki zapach oraz zawartość rozświetlających drobinek. Zapach- prześliczny- słodki, ale ma w sobie "to coś". To co mi bardzo przeszkadzało- to jego glutowata konsystencja. Atomizer rozpylał ogromne krople produktu- które potrafiły tworzyć plamy na ubraniach- a tego nie lubimy, oj nie. Trzeba było uważać i stosować tylko na ciało- efekt, jaki dawały drobinki był bardzo subtelny. Niesamowicie przyjemna mgiełka i bardzo wydajna. Co do utrzymywania się to niestety najtrwalszy to ten zapach nie był.



Avon Advance Techniques serum na suche i zniszczone końcówki

Zakupiłam zachęcona miliardem pozytywnych opinii w internecie. Było okej- bez zbytniego zachwytu. Ładnie wygładzał te końcówki, jakoś zlepiał, pewnie ochraniał, ale  na moich kręconych włosach efektu wow nie zauważyłam. Ot taki, porządny produkt. Aplikację umilał bardzo, bardzo przyjemny zapach- mój nos wyczuwał woń melona, który nawet chwilę się na tych włosach utrzymywał. A co do wydajności- to jak najbardziej zadowalająca- buteleczka 30 ml wystarczyła na ponad pół roku.



Isana zmywacz do paznokci

Tutaj- tak jak z poprzednikiem- kto o nim jeszcze nie słyszał? Świetny produkt! Faktycznie- zmywa wszystko po przyłożeniu, nie trzeba mocno trzeć, zdzierać na siłę. Trochę podśmierduje, ale zapach jest ulotny. Nie rozmazuje lakieru wkoło paznokcia, wystarczy jeden płatek do zmycia wszystkich paznokci rąk, czy nóg- więc czego więcej można wymagać od zmywacza do paznokci? Według mnie niczego!




Essence nail art special effect topper 01 it's purplicious

Wyrzutek- zdążył zgęstnieć. Nie pamiętam ani kiedy go kupiłam- a tym bardziej kiedy używałam. Zwykły, pstrokaty brokat- zdecydowanie nie tego teraz szukam w lakierach do paznokci.







Perfecta no problem żel myjący, peeling i maseczka

Kiedyś lubiłam i używałam produktów typu 3 w 1, niestety ten się nie sprawdził. Jako żel- absolutnie, był bardzo ciężki do rozsmarowania jak i do mycia- wszędzie zostawały białe drobinki. Jako peeling- tutaj to w ogóle nie rozumiem- równie dobrze można zrobić "peeling" samą wodą- bo tam nawet nie miałoby co ścierać naszego martwego naskórka. Jako maska- tutaj niby najlepiej, ale również bez szału. Zużyłam jako bazę do glinek- ale nie zachwycało mnie jego działanie, zatem żegnam się bez żalu.



e-naturalne francuska glinka żółta

Zachęcona wypróbowaną maseczką z glinką zieloną, kliknęłam przy okazji również tę żółtą. Gdybym nie znała możliwości zielonej- zapewne tą byłabym zachwycona. Jednak w porównaniu do tej pierwszej, działanie tej było mniej spektakularne- ale nadal dobre. Jedynie co- to źle się ją zmywało i zawsze jakaś reszta lądowała na ręczniku do twarzy. Lekko zasuszała zmiany, poprawiała koloryt- ale nie planuję powrotu.



Garnier płyn micelarny 

Nasza znajomość była burzliwa- na początku nie rozumiałam zupełnie zachwytu nad nim. Nie domywał makijażu- a jakiegoś mocnego to nie noszę, lekko piekł  mnie w oczy, zalatywał alkoholem. Po mniej więcej połowie butelki- stał się delikatniejszy, zaczął jakoś lepiej domywać wszystko- ale nadal nie radził sobie np. z tuszem do rzęs w 100%. Mimo wszystko- pozostawił po sobie pozytywne wrażenie. 400 ml, niska cena i bardzo dobra wydajność- bo wystarczył na ponad 4 miesiące- sprawiają, że na pewno po niego sięgnę jeszcze kiedyś, aby wyrobić sobie o nim pewne zdanie.



Dermedic hydrain3 hialuro maska nawadniająca

O niej pisałam w TYM poście. Bardzo lubiłam jej używać, gdy czułam, że moja skóra potrzebuje dodatkowego kopa nawilżenia. Miły, orzeźwiający zapach uprzyjemniał aplikację. Nakładałam dosyć grubą warstwę i czekałam, aż skóra zassie tyle, ile potrzebuje, wtedy zmywałam resztki i postępowałam zgodnie z jej potrzebami. Nie lubiłam stosować jej na noc- wtedy wszystko się przyklejało do mojej twarzy- więc budziłam się z warstwą kurzu i sierści kota zamiast z piękną skórą. Zdecydowanie zachęciła mnie do sprawdzenia innych produktów tej firmy- czaję się na serum nawadniające.


Yves Rocher sebo vegetal żel-krem z oczyszczającym proszkiem z tarczycy bajkalskiej

... czymkolwiek ta tarczyca nie jest. Krem kierowany jest do osób ze skórą z niedoskonałościami- czyli teoretycznie takiej, jaką ja mam. Był bardzo wydajny- bo wystarczył na ponad pół roku. Minimalna ilość wystarczyła na pokrycie całej twarzy. Gdy nałożyłam odrobinę za dużo potrafił się sam zrolować- nie mówiąc już o podkładzie. Przez to też miałam co do niego mieszane uczucia. Nie uważam też, żeby w jakiś znaczący sposób poprawił stan mojej skóry. Zły nie był, ale nie tego oczekuję od kremu, co był w stanie mi zaoferować. Przynajmniej prześlicznie pachniał.
tea tree essential oil 100% pure

Niezmiennie używam przy oczyszczaniu twarzy olejami jak i na wrastające włoski. Czasem ląduje na zmianach skórnych- ale jego działanie nie do końca mi odpowiada. Poprzednio kupowałam olejek innej firmy- i mam wrażenie, że tamten był nieco lepszy. Ten niby też jest czystym olejkiem- ale jego działanie ni było równie dobre.





Bourjois podkład healthy mix 53 beige clair

Moja podkładowa miłość. Niesamowity- kryjący, ale rozświetlający, przy tym nawilżający. Wydajny, dobry wybór kolorystyczny. Ochy i achy wylewałam przy okazji porównania dwóch wersji tego podkładu- o czym możecie poczytać TUTAJ. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jest to najlepszy podkład, jakiego do tej pory miałam okazję używać.





Catrice camouflage cream 020Light Beige

Same hity! Porządny kamuflujący korektor. Idealnie sprawdzał się na zmiany na skórze. Pozostawał na miejscu cały dzień, nie podkreślał ich zbędnie. Pod oczy wg mnie jest za ciężki, tak jak na powiece się nie sprawdził jako baza pod cienie- rolowały się dosyć szybko na nim. Kolory tego produktu są 3- ja wybrałam ten środkowy i spokojnie dało się go ładnie wpracować w skórę.




I próbki, próbki!

Dermika Lily-skin bez rewelacji, plus za SPF.

Oriflame oxygen boost- poprawny, ale nie próbka nie zachęciła mnie do sięgnięcia po pełne opakowanie.

Guerlain super aqua-serum light- spodziewałam się czegoś znacznie, znacznie lepszego. Sprawdził się porównywalnie do kremu Nivea, więc po co przepłacać, jak nie widać różnicy? Nie zauważyłam tego efektu nawilżenia cery, które miałoby jeszcze wypchnąć zmarszczki.

Yves Rocher Quelques Notes d'Amour- po otwarciu nie zachwycił mnie, rozwijał się też raczej średnio na mojej skórze. Zdecydowanie nie mój typ zapachu.

Sephora baza wygładzająca- kolejne opakowanie, kiedyś dostałam ich kilka i raz na jakiś czas otwieram sobie na specjalną okazję jedną i używam przez pewien czas. Lubię- faktycznie przedłuża trwałość makijażu i jest szalenie wydajna- próbka wystarcza spokojnie na 5-6 razy.

I tym oto sposobem dobrnęliśmy do końca! Całkiem sporo się tego nazbierało. Tak więc pożegnam się z Wami szybko- bo zapewne i tak wszystkiego nie przeczytaliście.

Czy znacie produkty, które dobiły w poprzednim miesiącu u mnie dna? Lubicie?

Czekam na odzew i do zobaczenia następnym razem!

K. ;*

10 komentarzy:

  1. Sporo udało Ci się zużyć, ten scrub z Avonu faktycznie ma cudowny zapach <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda tylko, że działanie aż tak cudowne nie jest, a jedynie poprawne. ;) Buźka! ;*

      Usuń
  2. Całkiem duże to Twoje denko,jak pokończę moje balsamowe zapasy to skuszę się na ten balsam od Isany :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha- a ja do niego wrócę po wykończeniu zapasów! ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Całkiem- co mnie bardzo cieszy. ^^ Więcej miejsca na nowości! :D

      Usuń
  4. zmywacz do paznokci isany uwielbiam, jego zapach też haha na całe szczęscie jest brdzo ulotny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja pamiętam jeszcze smrodek tych zmywaczy, co kiedyś się używało- więc teraz żaden mi niestraszny! ;)

      Usuń
  5. Również używam serum do zniszczonych końcówek z Avonu i mogę go szczerze polecić jest cudowny. Zapraszam na mojego bloga, dopiero zaczynam ale może jakiś post okaże się ciekawy. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podejdę do niego jeszcze raz i mam nadzieję, że wtedy mnie oczaruje. ;)

      Usuń