piątek, 14 lutego 2014

Olejek do twarzy ( i nie do twarzy) Avon

Cześć Kochani,

Jak Wam mijają Walentynki? Ja mój poranek spędziłam z K. i moim synkiem, a później w rodzinnym gronie. W międzyczasie zajrzałam na stoisko Inglota i kupiłam kilka fajnych rzeczy (kiedy indziej o nich napiszę) i dacie wiarę (?) było -20% z okazji Walentynek! Taka miła niespodzianka i zaoszczędzonych kilka złotych. Oczywiście od razu dałam znać K. więc i ona coś kupiła :)

Ale nie o tym ten post miał być. Także do rzeczy. Dzisiaj przychodzę z recenzją olejku do twarzy.
Jest to kosmetyk, który po pierwszych kilku użyciach wylądował na kilka miesięcy w kącie. Uznałam, że jest kiepski i po co mi on w ogóle jest?!
Ale jakiś niespełna tydzień temu olśniło mnie! Przecież mogę go wykorzystać do ciała. Ale nie tak o, że się wysmaruję cała i od razu się skończy (w końcu to tylko 30ml), lecz na moje rozstępy po ciążowe. W końcu masa perłowa już dawno mi się skończyła.



 

Kosmetyk jako olejek to twarzy, do stosowania na noc nie sprawdził mi się w ogóle. Rano wstawałam z zapchaną twarzą o niemiłym odczuciu. Po prostu było mi źle. Och i jeszcze zapach mi nie odpowiadał. Ale jak wiemy to rzecz gustu. No i dlatego wylądował w kącie.
Ale od kiedy używam tej oliwki na brzuch i moje poporodowe rozstępy, jestem jej całkowicie wdzięczna. Po tygodniu stosowania nie tylko ja ale i moja mama zauważyła efekty. Moje blizny są znacznie jaśniejsze, mniej widoczne, a skóra jest bardziej elastyczna. Tak jak obiecuję producent, oliwka nawilża (mój brzuszek). Chętnie pokazałabym Wam zdjęcie przed i po tygodniu, ale nie mam. Nie mam bo nie przewidywałam tak spektakularnego efektu. Sięgnęłam po tą szklaną buteleczkę, żeby ją zużyć i wyrzucić. A tu proszę...miła niespodzianka.
Jednak muszę Wam przyznać, że używałam jej regularnie, dwa razy dziennie w bardzo dużej ilości! Nie oszczędzałam jej w ogóle, ale opłaciło się. Na szczęście :)



Produkt składa się ze szklanej buteleczki i fajnego aplikatora - pipetki. Uważam to za duży plus, gdyż pomaga to w pobraniu należytej porcji kosmetyku. Tak mnie to zachwyciło, że aż zastanawiam się czy nie przelać tu innego olejku, który tak fajnego aplikatora nie ma.

Tak więc do twarzy tego produktu nie polecam, ale do jakiś problemów skórnych takich jak moje jak najbardziej. Aczkolwiek jest tego tylko 30ml. W końcu producent wie, że na twarz nie potrzebujemy więcej. Dlatego też obecnie zamówiłam coś innego, gdzie indziej. Na pewno jak tego czegoś spróbuje, napiszę Wam o tym i przedstawię co to takiego.
A czy kupię ponownie? Nie wiem, to zależy czy nie znajdę niczego lepszego :)

Chciałabym Wam przypomnieć o naszym rozdaniu. Czekamy na Was i bardzo chętnie wyślemy do kogoś te jak sądzimy miłe kosmetyki :) KLIK

To ja wracam do mojej "miłości" w postaci książki a Was zostawiam z całusami i życzeniami na dobry, romantyczny wieczór Walentynkowy,

Kasieńka :*

2 komentarze:

  1. P.S zostałaś nominowana do wzięcia udziału w KONKURSIE Serdecznie Zapraszam :)))
    mybeautyjoy.blogspot.co.uk/2014/02/walentynkowy-konkurs-rozdanie.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Dobrze, że chociaż na brzuszek Ci pomógł. :) Osobiście nie miałam z tym produktem do czynienia, ale szczerze mówiąc sama nazwa "olejek do twarzy" już mnie odstrasza. Kojarzy mi się to z efektem o którym napisałaś - zapachana twarz.

    OdpowiedzUsuń