piątek, 12 sierpnia 2016

Cudaki-dziwaki #6- niezwykły krem do stóp

Cześć!

Jako blogerka i po prostu dziewczyna lubiąca kosmetyki widziałam już wiele. Ale krem do stóp z masażerem to moje oczy ujrzały dopiero niedawno. Nietrudno się domyślić, że długo siebie nie musiałam do niego przekonywać. A jak on naprawdę wypada?


Dzisiejszy dziwak to głęboko nawilżający krem do stóp z masażerem z serii foot works od Avon.
W ostatnim czasie zaczęłam trochę lepiej traktować swoje stopy- czytaj robić z nimi cokolwiek. Zaczęłam od złuszczających skarpetek z Marion, które pomogły mi pozbyć się odcisków i zgrubiałej skóry na piętach po zimie.


Zakupiłam pilnik elektryczny (czy jakkolwiek to coś się nazywa) i regularnie przy wieczornym prysznicu sięgam po tarkę. To ogromnie dużo w moim wypadku- a skoro już się tak "męczę" to warto by też było zwieńczyć te starania nawilżającym kremem do stóp. Czy ten z Avon jest w stanie sprostać moim mało wygórowanym oczekiwaniom?


150 ml kremu zamknięte jest w miękkiej tubce zakończonej dziwacznym masażerem. Opakowanie posiada dodatkowo zakręcaną nakrętkę/nakładkę.

Masażer to nic innego jak gumowa główka zakończona wypustkami. Niestety jest dosyć twarda. Przez co wykonanie "masażu" jest mało przyjemne a przy tym okrutnie łaskocze! ^^


Kwestia wydobycia produktu została rozwiązana w równie dziwny sposób. Należy odkręcić główkę i wtedy naszym oczom ukazuje się otwór, przez który wydobywa się krem. W tej części najgorzej nie jest.


Schody zaczynają się, gdy chcemy krem zakręcić. Bo przy zamykaniu wyciska się bezwiednie dodatkowa porcja kremu. Trzeba to zawsze mieć na względzie i brać odrobinę mniej kremu na drugą stopę- bo później zostajemy z nadmiarem z którym nie ma co zrobić.

Pewnie zastanawiacie się nadal- czy ten masażer robi cokolwiek i czy w ogóle jest potrzebny? Według mnie nie. Ani nie jest to przyjemne, ani nie daje żadnego efektu. Jedyne co- przestrzenie między wypustkami są ubrudzone kremem, który później łapie wszystkie farfocle z otoczenia. Zupełnie nie rozumiem idei tego gadżetu- ale w sumie kupując go od razu nie byłam przekonana do tego typu rozwiązania.

Sam krem jest też bardzo przeciętny. Głęboko nawilżającym bym go zdecydowanie nie nazwała. Ot taki lekki, delikatnie nawilżający kremik. W składzie możemy znaleźć glicerynę czy masło kakaowe, ale raczej pod koniec listy składników. Nie wiem co można o nim więcej powiedzieć, ma przyjemny zapach i nie przesusza- ale nie wiem czy to są kwestie rozważane przy wyborze kremu do stóp.

Dajcie znać czy widziałyście już takie rozwiązanie opakowania kremu do stóp. Jak myślicie- co autor miał na myśli tworząc takie? (pomijając kobiecą ciekawość która pcha nas do zakupu takich dziwaków :) Jaki krem używacie latem? Dbacie o stopy regularnie, czy tylko w przypływie paniki przed ważnym wyjściem czy urlopem?

Czuję się lekko rozczarowana tym gadżetem- ale tak to jest jak się nie sięga po sprawdzone produkty tylko szuka przygód. Mimo wszystko cieszę się, że go wypróbowałam- teraz już wiem, że takie dodatki nie są dla mnie. Jednak jestem tradycjonalistką kosmetyczną.

Ściskam mocno!

K. ;)

10 komentarzy:

  1. Jeszcze nie spotkałam się z takim kremem do stóp. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A mnie po nim swędziały stopy.. Obudziłam się w środku nocy i musiałam to zmyć, bo spać się nie dało..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow! U mnie po prostu mało robi... Ale żeby uczulał!?

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Nie zawsze takie cudaki okazują się przydatne. ;)

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. Miało być dobrze, wyszło jak zwykle. ;)

      Usuń