czwartek, 6 października 2016

Masło shea- modny składnik

Cześć!

W ostatnim czasie przez moją łazienkę przewinęły się aż 4 balsamy z masłem shea w składzie. Skąd się wziął taki bum na ten składnik? Dziś wezmę je pod lupę. Zapraszam.


Przyjrzymy się mleczku z Yves Rocher, balsamowi odżywczemu z Bielendy i przypomnimy balsam Palmer's z serii Raw Shea oraz masło shea z Indigo.



Mleczko odbudowujące do skóry bardzo suchej z Yves Rocher posiadam w wersji miniaturowej- choć wcale nie małej bo jest to 75 ml. Normalnie dostaniemy je w pojemności 150 ml za regularną cenę 39 zł (ale oczywiście polecam promocje).

Zupełnie nie rozumiem dlaczego ten kosmetyk nazwany jest mleczkiem- dla mnie to zwykły krem/balsam. Mleczka mają dla mnie lejącą konsystencję, tutaj mamy do czynienia z kremem. Balsam bardzo ładnie pachnie- naturalnie ale intensywnie. Oprócz tego jest bardzo wydajny- bo naprawdę niewielka ilość wystarcza na pokrycie całego ciała i utrzymanie skóry na dobrym poziomie nawilżenia.


Odżywczy balsam do ciała masło shea z serii skin clinic professional Bielendy to już większy kaliber. Mamy tutaj aż 400 ml. Jego cena oscyluje w granicach kilkunastu złotych- więc jest to o ponad połowę mniej niż za poprzednika, a poza tym znacznie więcej kosmetyku. A czy jest różnica w działaniu?

Główna różnica zauważalna jest już w składzie.


Niestety- balsam Bielendy (u góry) napakowany jest parafiną. Dla mnie nie jest to wybitnym problemem- parafina dla mnie złem wcielonym nie jest, ale wiem że wiele z Was zwraca na nią uwagę. Z zapachem już też aż tak dobrze nie jest- choć nadal jest on przyjemny.

Skóra po jego użyciu jest gładka i nawilżona- ale już w inny sposób niż po balsamie z Yves Rocher. Wyczuwalna jest charakterystyczna powłoczka parafinowa. Balsam jest rzadszy niż wspomniane wcześniej mleczko- szybko daje się rozprowadzić na ciele. Ale mimo tego przechowuję go do góry nogami, bo jest dosyć lepki i z czasem coraz ciężej było go wydobyć z opakowania.


Recenzja balsamu Palmer's Raw Shea powstała już jakiś czas temu- i serdecznie Was do jej lektury zachęcam.

Dla ciekawych dorzucam jeszcze skład: Water, Butyrospermum Parkii, Stearic Acid, Isopropyl Myristate, Propylene Glycol, Cetyl Alcohol, Triethanolamine, Carbomer 940, PEG-40 Stearat, Fragrance, Methylparaben, Diazolidinyl Urea, Tetrasodium EDTA, Tocopheryl Acetate, Benzyl Salicylate, Citronelol, Hexyl Cinnamil Aldehyde, Linalool, Propylparaben, Caramel.

YR, Bielenda
Palmer's Raw Shea
Wszystkie balsamy są białe, mają przyjemne zapachy i są gęste, lepkie. Mleczko YR można z łatwością postawić na tubie. Pozostałe dwa balsamy mieszkały u mnie na zakrętce- aby samoczynnie spływały i dawały się łatwo wydobywać.




U mnie w łazience można też spotkać masło shea w czystej postaci. Grudki zbrylonego masła służą mi głównie do nawilżania okolic pod oczami przy wieczornej pielęgnacji. Zdarza mi się też przeciągnąć nimi po całej twarzy, czy wklepywać je w ciało- choć jest to dosyć czasochłonne.

Podejrzewam, że to właśnie dlatego, że naturalne masło shea występuje w formie stałej- balsamy na jego bazie są tak gęste i treściwe.


Kolejnym gadżetem z tytułowym masłem shea jest jego zapachowa odmiana z Indigo- u mnie w wersji Seventh Heaven. Służy do regeneracji zniszczonych paznokci poprzez zabieg opisywany w TYM poście, ale nie tylko. Można nim nawilżać skórki wokół paznokci, ciało, twarz czy nawet włosy!

Z tego widać, że kosmetyki na bazie masła karite są wielozadaniowe. Jednak ich najważniejsza wspólna cecha to dawka porządnego nawilżenia.

Czy w Waszych kosmetyczkach też znajdą się kosmetyki z masłem shea? Do czego Wy je wykorzystujecie? Znacie prezentowane przez mnie balsamy? Na który macie ochotę się skusić?

Pozdrawiam!

K. :)

19 komentarzy:

  1. Modny i dobry. Dla mnie to jeden z podstawowych składników ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Również sobie chwalę go pod każdą postacią. ;)

      Usuń
  2. Uwielbiam masła shea, sprawdzają się u mnie najlepiej i moja skóra je kocha. Tych nie miałam okazji używać ale na pewno niedługo wypróbuję.
    Pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie poznane produkty na pewno zachęciły do dalszych poszukiwań. Używasz w czystej postaci, czy kosmetyków z masłem? :) Polecasz coś konkretnego?

      Usuń
  3. Mam czyste masełko shea ale jeszcze go nie używałam :) Ogólnie lubię kosmetyki z tym składnikiem!

    OdpowiedzUsuń
  4. lubię masło shea jako dodatek do kosmetyków, ale solo drażni mnie jego zapach i właśnie ta zbita konsystencja :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie wyczuwam, żeby moje miało zapach. Konsystencja bywa upierdliwa faktycznie- po prostu trzeba odczekać swoje. :D

      Usuń
  5. Jeszcze nigdy nie miałam "czystego" masła shea :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie lubię parafiny w kosmetykach, więc balsam z Bielendy nie zwrócił mojej uwagi :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego też o niej wspomnialam- wiem że wielu Dziewczynom przeszkadza. Buźka! :*

      Usuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Masło shea tak pięknie pachnie ! Jestem fanką :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój mało wyrafinowany nos nie odbiera jego zapachu. Jest bardzo delikatny, ale jak najbardziej przyjemny. ;)

      Usuń
  9. Właśnie wykończyłam masło z Efektima z olejkiem z masła Shea i omega 3/6 (często jest na promocjach w Rossmannie w komplecie z innymi produktami tej marki). To był pierwszy produkt z tym składnikiem jakiego używałam i także polecam. Co do zapachu to mój nos także jakoś na niego specjalnie nie reaguje, ale konsystencja, wchłanianie i wygładzenie skóry to już efekty, które powodują uśmiech na mej twarzy. Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hmm, nie znam w ogóle tej marki. Przyjrzę się koniecznie. :)

      Usuń
  10. Mam balsam z Dove z tym masłem , bardzo dobrze nawilża.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Nie wiedziałam, że Dove ma taki kosmetyk. Chętnie go przetestuję. ;)

      Usuń