wtorek, 3 grudnia 2013

Moja PRO kolekcja!


Witam Was wszystkich bardzo serdecznie! Przygotujcie się na recenzję z cyklu och i ach.

Dzisiaj chciałabym Wam zaprezentować moją kolekcję ulubionych 3 lakierów z serii Rimmel Salon PRO.
Posiadam 3 przepiękne kolory.


1. 247 Isn't she precious?
Lekki róż, ładnie prezentuje się na paznokciach. Jest ze mną najdłużej z całej trójki, miałam go już na paznokciach dobrych kilka razy, a ubytku nie widać, zawsze maluję 2 warstwy.


2. 313 Cocktail passion
Malinowo-koralowy odcień, z tych wg mnie bardziej letnich odcieni ale mi to nie przeszkadza nosić go teraz, bardzo przyjemnie się go nosi, innym też rzuca się w oczy. Towarzyszył mi przez ostatni tydzień.


3. 711 Punk rock
Ciemniejszy odcień, z serii Kate. Nigdy nie lubiłam ciemnych lakierów bo wydawało mi się, że moje ręce wyglądają jakoś tak smutno, ale on wszystko zmienił. Właśnie patrzę na niego pisząc tego posta i napatrzeć się nie mogę! Ten kolor to szary przełamany śliwką. W różnym świetle inaczej wygląda.


To co mi się najbardziej podoba w tych lakierach to po pierwsze te nieoczywiste kolory- żaden nie jest zwykły, każdy jeden ma w sobie to coś! Po drugie to ich twałość. Nie wiem czego to jest zasługa- możliwe że lycry wchodzącej w jego skład, ale w sumie mnie to nie interesuje, bo lakier który mogę w dobrym stanie nosić 8 dni to dla mnie rzadkość. I lubimy takie rzeczy!
Dodatkowo każda buteleczka posiada wewnątrz metalową? kuleczkę, więc potrząsając możemy pomóc lakierowi uzyskać odpowiednią konsystencję, tak wiem że nie powinno się tak robić bo lakier się napowietrza i mogą się tworzyć bąble i w ogóle same złe rzeczy, ale u mnie się tak nie dzieje.

Wykończenie tych lakierów jest żelowe, wg producenta nie potrzebny jest top coat z czym się zgadzam, bo go nie używam w połączeniu z tymi lakierami.

Co do samej aplikacji to początkowo miałam z tym problem, bo nie umiałam się przyzwyczaić do zaokrąglonej końcówki pędzelka, ale z każdą kolejną było lepiej i teraz już jest to sama przyjemność. Sam pędzelek jest szeroki i jedyne do czego mogę się przyczepić to zakrętka. Jest dość duża  przez co niezbyt poręczna, ale jest to defekt który jestem w stanie wybaczyć.


Cena tych lakierów to ok 18-19 zł, dostępne są w drogeriach z szafą Rimmel.

Niby cena wysoka jak na lakier do paznokci, przecież jesteśmy w stanie kupić lakier i za 5 zł, ale wg mnie warto wydać trochę więcej. Zwłaszcza, że dostajemy 12ml produktu, który jest piekielnie wydajny.
Myślę że z biegiem czasu moja kolekcja się powiększy, bo kolory są naprawdę warte grzechu.

Te lakiery mogą spokojnie konkurować z niejedną droższą marką- ja mam porównanie z Essie i w kwestii ich żywotności na paznokciach wygrywają to starcie 1:0, bo Essie po kilku dniach mi zwykle gdzieś odpryśnie.

A jak jest u Was? Czy tydzień z pomalowanymi paznokciami to norma, czy raczej rzadkość? Znacie prezentowane przez mnie mazidełka? Lubicie?

Mój romans z tymi przyjemniaczkami na pewno szybko się nie skończy!


Trzymajcie się ciepło,

K.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz