sobota, 12 września 2015

cudaki-dziwaki #3- temperówka do automatycznej kredki

Cześć!

Dziś zapraszam Was na kolejną odsłonę kosmetycznych dziwaków. Bo mówcie co chcecie- dla mnie te gadżety tak właśnie wyglądają. Znacie je? ;)


Zapewne na pierwszy rzut oka głowicie się co to takiego może być. Odpowiedź jest dużo prostsza niż Wam się wydaje!
Mała podpowiedź?

Cudowne wodoodporne kredki Yves Rocher w dwóch soczystych kolorach- które w swoim wnętrzu skrywają sekretne narzędzie.


Temperówka/ostrzałka czy jak kto lubi to nazywać. Należy do podstawowych przyborów kosmetycznych. Musi być ostra, aby bezproblemowo rozchodzić się z tępymi końcówkami kredek w każdej formie.

Mamy różne średnice kredek- dlatego też potrzebujemy różnych otworków. Ja jestem szczęśliwą posiadaczką temperówki z Sephory i spisuje się u mnie świetnie. Bez trudu ostrzę nią kredki do oczu, czy to grubsze, czy cienkie. Ale niektórzy producenci starają nam się ułatwić życie i dodają do swoich produktów końcówkę, która ma nam pomóc? go zaostrzyć.


Ale! Ja zupełnie nie rozumiem tej idei. Okej- kredka jest miękka, wygodnie się nią rysuje po powiece, jest kremowa i bardzo łatwa w aplikacji, ale jak kawałek plastiku ma mi pomóc ją naostrzyć. Każda próba kończy się- jak widać na zdjęciu powyżej- połamaną końcówką i poszarpaną częścią, która się nie odłamała.

 

Zresztą nie do końca rozumiem ideę ostrzenia tego typu wysuwanych kredek. Bo jakoś zwykle rysując obracam ją, dzięki czemu samoistnie się zaostrza, plus nie potrzebuję aż tak precyzyjnej końcówki. A jeśli taka potrzeba by się pojawiła, zapewne odcięłabym nożem malutki kawałek, tworząc szpic i wtedy rysowała cienką i ostrą krawędź, czy co bym chciała.

W ofercie Avonu przez pewien czas była (o ile nie jest nadal) samotemperująca się kredka- podejrzewam, że na podobnej zasadzie. W skuwce umieszczona temperówka przy zakręcaniu i odkręcaniu za każdym razem kształtuje nam szpic. Ale jeśli to wygląda tak jak w prezentowanych przeze mnie egzemplarzach, to ja podziękuję za takie marnotrawstwo.

Podzielcie się ze mną swoimi sposobami na zaostrzenie takich kredek. Czy uważacie, że taki patent jest pomocny, czy raczej zbędny? Miałyście może wspominaną kredkę z Avonu? A może znacie egzemplarze, gdzie ta temperówka zdaje egzamin?

Jeśli chcę osiągnąć ostrą kreskę, po prostu sięgam po cienki pędzelek, wspomagam się Duraline jeśli istnieje taka potrzeba, a kredki zostawiam do tych mniej precyzyjnych, roztartych.

Trzymajcie się!

K. ;*

P.S. Mam nadzieję, że dalsze posty z serii znów przypadną Wam do gustu!

12 komentarzy:

  1. Temperówka do wysuwanych kredek? Serio?

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy wcześniej ich nie widziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja odkryłam przez przypadek- pociągnęłam mocniej chcąc otworzyć i odskoczyła druga strona. ;)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Poszperaj w konturówkach do ust, czy kredkach do oczu. Może uda Ci się je odkryć. :D

      Usuń
  4. Temperówka rzeczywiście nieudana, ale kolorki kredek bardzo fajne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednogłośnie bubel. ;) A kredki są cudowne - zarówno pod względem kolorów jak i ich jakości.

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Najlepsze! A teraz w ofercie pojawiły się też w klasycznej wersji kredkowej. :D kolory powalają

      Usuń
  6. Szkoda, że ta temperówka nie działa, dodanie takiego plastiku to lekki żart...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie - co autor myśl na myśli? :D

      Usuń