zakładki

czwartek, 5 listopada 2015

10/2015

Cześć!

Ostatnie tygodnie przetrzymują mnie w domu, ale to nie zwalnia z obowiązku zużywania nadliczbowych kosmetyków. Tak więc jak zapowiadałam- dzisiaj zapraszam na projekt denko!



Bielenda silm arbuz masło i peeling do ciała 

Pamiętacie serie winogrono? Pielęgnacyjnie ta seria wypadła praktycznie identycznie, nie wiem po co w ogóle w nazwie pada magiczne słowo slim. Ale zdecydowanie wygrywa w kwestii zapachu. Był słodki, bardzo owocowy, ale nie mdły- dla mnie idealny. Z miłą chęcią sięgałam po oba produkty w cieplejszym jak i już chłodniejszym okresie. Szkoda, że była to seria rzucona dawno temu w Biedronce i wydaje mi się, że na stałe niedostępna- bo z miłą chęcią sięgałabym po nią od czasu do czasu.




Yves Rocher płyn micelarny do demakijażu z wyciągiem z 3 herbat

Sięgnęłam po niego po udanej próbie zmycia produktów testowanych w sklepie z dłoni. I o ile faktycznie nie mam mu nic do zarzucenia w kwestii zmywania makijażu twarzy, o tyle przy oczach zdarzało mu się trochę je podrażnić. Mając do wyboru ten płyn i z serii Hydra Vegetal, bez wahania sięgnę po ten drugi. Zużyłam z miłą chęcią, ale nie oczarował mnie na tyle, by biec i robić zapasy. Zaspokoiłam swoją ciekawość.






Yves Rocher suchy olejek do ciała

Bardzo nawilżający, bardzo wydajny, treściwy- po prostu świetny! Spośród wszystkich suchych olejków, które do tej pory stosowałam, ten faktycznie przy kontakcie z dłonią, po rozsmarowaniu zostawiał skrzypiącą skórę, na pewno bez żadnej tłustej powłoczki. Mimo wszystko naklejki nie przeżyły styczności z produktem i się poodklejały i poprzesuwały, co dosyć mnie drażni, ale jestem w stanie przeżyć takie niedogodności. Jedyne do czego mogłabym się doczepić (bo inaczej nie byłabym sobą :)) to brak zapachu- ja jednak lubię wieczorem, po ciepłym prysznicu ładnie pachnieć. Dlatego też tak uwielbiam jego brata- z serii Monoi. Chociaż z drugiej strony brak zapachu może być plusem- po prostu po kąpieli stosowałam mgiełki i nie gryzły się one z poprzednią warstwą pielęgnacji.


Avon care nawilżająco-kojący krem do rąk z aloesem i witaminą E

Moje zdanie o produktach z całej serii aloes już znacie. Krem do rąk zajął tam zaszczytne- ostatnie miejsce trzecie. Nie popisał się chłopaczyna. Ani dobrze nie nawilżał, bardzo źle pachniał alkoholem. Jedyne co to szybko się wchłaniał, ale to trochę mało, nie sądzicie?










e-naturalne.pl mleczko z czerwonych i zielonych winogron

Mleczko trafiło do mnie jako gratis przy zakupach z ich strony. Sama nie kliknęłabym go, bo nie mam pojęcia do czego miałabym je wykorzystać. Oczywiście po tym jak do mnie trafiło pofatygowałam się, żeby sprawdzić do czego mogę je zużyć. Próbowałam na twarz, ale żadnych spektakularnych efektów nie zaobserwowałam, zużyłam głównie do nawilżenia dekoltu i szyi podczas wieczornej pielęgnacji. Nie zauważyłam żadnego wpływu- ani dobrego ani złego na stan mojej skóry.






Sephora balsam podkreślający naturalny kolor ust

Tutaj ogromny smutek. Pomadka przewijała się nieraz na blogu- czy w osobnym poście czy wielokrotnie w ulubieńcach. Bardzo lubiłam jej używać o każdej porze roku. Dawała sobie radę zarówno z przesuszonymi mrozem ustami jak i dobrze chroniła i dodawała koloru podczas upałów, gdy nie mamy ochoty nic na siebie nakładać. Dostosowując się do pH ust podkreślała naturalny ich kolor przyjmując bardziej lub mniej różowe zabarwienie. Dla mnie ogromnym jej plusem jest to, że mogłam stosować ją bez użycia lusterka, kiedy mi się tylko żywnie podobało. Idealna na co dzień jak i na wyjście przy mocnym makijażu oka. Będę za tobą tęsknić!




Acnelec

Maść w zastępstwie za Acnatac. Czas jego używania przypadł akurat na lato- więc bardzo z nim uważałam, stosowałam jedynie na noc, a w ciągu dnia używałam filtrów. Pomógł mi- a przynajmniej nie zaszkodził, ale stosowałam już maści, które dawały lepsze rezultaty na mojej cerze.










Yves Rocher Elixir 7.9

Całkiem przyjemny krem/serum. Po jego użyciu skóra była napięta, nawilżona, wchłaniał się błyskawicznie a makijaż trzymał się bardzo dobrze.

Sephora masło do ciała mocno nawilżające

To niepierwsza próbka. Bardzo lubię ten produkt. Mam pewność, że podczas wyjazdu poradzi sobie z przesuszeniem wywołanym zmianą wody. Całkiem spora 6 ml próbka wystarcza spokojnie na dwa zastosowania. Jest to bardzo przyzwoity produkt, choć na co dzień nie potrzebuję aż tak dużej dawki nawilżenia.


Koniec.

Jak Wasze zużycia? Znacie coś ode mnie? Za czym tęsknicie zawsze, gdy się skończy?

Buziaki!

K. ;*

12 komentarzy:

  1. Peelingi do ciała z Bielendy bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są napakowane parafiną, więc pewnie nie każdemu przypadną do gustu, ale ja od czasu do czasu lubię po takie sięgnąć. ;)

      Usuń
  2. o ile te masła są bardzo ciekawe, o tyle peeling z bielendy to totalna porażka! jest tak napakowany parafiną, że nie mogę tego domyć i zmyć z siebie. Masakra jakaś:/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi bardziej przeszkadza kostka dove- tego to dopiero nie umiem zmyć. ^^ Ja peelingu chyba używam dosyć oszczędnie ale czesto- więc nie mam problemu ze zmyciem go. ;)

      Usuń
  3. Wow, o żadnym z tych produktów nawet nigdy nie słyszałam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie nadrób zaległości w kwestii pomadki z Sephory. Nic wiecej nie stracisz. ;D

      Usuń
  4. Faktycznie ta seria z Bielendy pachnie pięknym arbuzem, ale mało co robi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety. ; ( A szkoda, bo zapach jest dla mnie idealny. Ale jak to mowią: nie można mieć wszystkiego. ;D

      Usuń
  5. Miałam kiedyś to mleczko z e-naturalne i fajnie sprawdzało się jako dodatek do masek włosowych czy twarzowych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O. Tak akurat to nie używałam. ;) mieszkałam z olejkiem i nakładałam na twarz i dekolt. ;)

      Usuń
  6. masło i peeling z bielendy wyglądają kusząco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szkoda, że nie są na stałe dostępne, a przynajmniej mi o tym nic nie wiadomo. ;)

      Usuń