niedziela, 25 września 2016

3 szybkie! Tangle Teezer: Salon Elite 1/3

Cześć!

Pozostaję w tematyce włosowej. I w najbliższym czasie zapraszam na 3 szybkie posty związane z ich czesaniem. Będzie podobnie- bo wszystkie będą dotyczyć szczotek Tangle Teezer. Prześwietlimy 3 wersje i wyłonimy zwycięzce. Gotowi? ;)


Przedstawię Wam je w kolejności takiej, jak decydowałam się na zakup- i przy każdej dopowiem dlaczego zdecydowałam się na kolejną.

Pierwsza w mojej łazience wylądowała niebieska wersja kultowego Tangle Teezer w wersji Salon Elite.
Jako posiadaczka włosów kręconych za ich rozczesywaniem delikatnie mówiąc nie przepadam. Przez lata pomagałam sobie wszelkiej maści odżywkami w sprayu i powoli szarpałam się z kołtunami.


Kiedy dowiedziałam się o istnieniu Tangle Teezera długo siebie nie musiałam namawiać na zakup. Obietnica łatwego rozplątywania i bezbolesnego czesania skusiła mnie przy pierwszym kontakcie. Dlatego też zdecydowałam się zamówić moją pierwszą szczotkę. Wybór padł na klasyczny model Salon Elite. Wydawanie ponad 40 zł na szczotkę wydawało się dla mnie małym szaleństwem, ale postanowiłam zaryzykować.


Kawałek plastiku z elastycznymi włoskami skradł moje serce od pierwszego użycia. W końcu byłam w stanie rozczesać włosy bez łez w oczach i garści wyrwanych kołtunów. Ze zdziwieniem stwierdziłam, że ilość włosów która pozostaje na szczotce jest zauważalnie mniejsza niż w wypadku standardowej wersji. Dodatkowo czesanie przestało być męką- a zaczęło być neutralną czynnością do wykonania przy okazji mycia włosów.


Włoski ułożone są w równych, równoległych rzędach. Jedne są dłuższe, drugie krótsze. Wydaje mi się, że to dzięki temu z łatwością suną przez całą długość włosa. Dodatkowo bardzo przyjemnie masują skórę głowy- przy tym pobudzając cebulki do pracy. Przy przejeżdżaniu po długości włosa, nawet przy napotkaniu przeszkody w postaci splątanych włosów, szczotka radzi sobie wyśmienicie przedzierając się i rozczesując je. Czasem potrzeba do tego większej ilości ruchów- ale efekt można uzyskać bardzo szybko.


Dodatkowo jest bezproblemowa w czyszczeniu. Wystarczy bieżąca woda, odrobina szamponu i gotowe! W tradycyjnych szczotkach było to problematyczne, bo zawsze coś się wlało pod ząbki, trzeba było czekać aż wyschną, a efekt i tak bywał różny.

Do stacjonarnego używania jest świetna. Jednak jej minusem jest przewożenie. Niestety wrzucona do torby po prostu się niszczy. Ząbki ulegają odkształceniu. Wprawdzie nie wpływa to znacząco na jej działanie- nadal spisuje się bez zarzutu, ale wizualnie już prezentuje się gorzej. Dlatego też postanowiłam skusić się na kolejną wersję. Zgadniecie którą? ;)

Ciąg dalszy nastąpi....

A dzisiaj dajcie znać jakie były Wasze początki z tą szczotką? Na jaki model postawiłyście? Była miłość, czy raczej uważacie że jest przereklamowana?

K. ;)

18 komentarzy:

  1. Ja mam tą wersję i jestem bardzo zadowolona z tej szczotki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam zwykły TT i jestem bardzo zadowolona , widzę dużą różnicę pomiędzy rozczesywaniem włosów zwykłą szczotką a TT.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Różnica jest kolosalna. ;)

      Usuń
  3. Moja miłość, jeśli chodzi o czesanie włosów :D uwielbiam ją i odstawiłam wszystkie grzebienie :D też wydawało mi się, że to 40 zł to dużo jak na taką szczotkę, ale po czasie stwierdziłam, że to najlepiej wydane pieniądze :) Jest ze mną już prawie 3 lata ;) Kupiłam nawet wersję kompaktową <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja dorobiłam się aż 3. ;) I faktycznie- nie żałuję ani złotówki wydanej na TT. ;)

      Usuń
  4. Mam tylko szczotkę TT w wersji kompaktowej i nie wyobrażam sobie życia bez niej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam jej małe "ale" do zarzucenia- ale o tym w następnym poście. ;)

      Usuń
  5. Ja mam klasyczną TT i jestem zadowolona :)

    OdpowiedzUsuń
  6. TT używałam na początku do masażu skóry głowy ;D Szczerze to jak użyłam pierwszy raz tej szczotki to nie byłam jakoś zachwycona ;D Teraz używam jej codziennie i nie wyobrażam sobie używać innej szczotki ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mój tata mi podkradł właśnie do masażu skóry głowy. Sama lubię się nim pomasować. ;) mam nadzieję że to pomaga moim włosom. :D

      Usuń
  7. bardzo lubię od pierwsze użycia, mam wersję salon elite i tą do torebki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zmieniają włosowe życie. :D U mnie też te 2 świetnie się spisują.

      Usuń
  8. Ja jednak zostaję przy wersji Salon Elite. Jak dla mnie najlepsza.

    Zapraszam do siebie: http://recenzjeuzolzy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zła nie jest- ale u mnie jednak większy Aqua Splash bardziej zdaje egzamin. ;)

      Usuń
  9. Tangle Teezer odmieniła moje życie. Czesanie włosów jest przyjemnością. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się. Żałuję, że tak późno ją poznałam. ;)

      Usuń