piątek, 30 września 2016

3 szybkie! Tangle Teezer: Aqua Splash 3/3 + podsumowanie

Cześć!

Dobrnęliśmy do trzeciej odsłony 3 szybkich! W pierwszych dwóch postach poznaliście już Tangle Teezera w wersji Salon Elite oraz Compact Styler. Na koniec została wisienka na torcie. Poznajcie ostatni model w mojej łazience- Aqua Splash.




Mniejsza wersja nie spisała się u mnie w kwestii szybkiego rozczesywania włosów- muszę je dzielić na pasma. Dlatego też postanowiłam zainwestować w największy z dostępnych modeli. Z całej trójki to ona jest najdroższa- więc czy warto wydać na nią te 50-60 zł?



Ma on już inny kształt. Jest to spłaszczona tuba, pusta w środku. W dłoni leży tak sobie, ale nie wypada tak łatwo jak poprzedniczki z dłoni podczas czesania. Takim rozmiarem szczotki bezproblemowo w kilku ruchach jestem w stanie rozczesać moje skołtunione loki.


Przez to, że w środku jest pusta, nie ma mowy o wlanej wodzie i problemie z suszeniem. Czyszczenie jest jeszcze prostsze niż przy innych szczotkach. Oprócz tego, ten model został stworzony z myślą o czesaniu mokrych włosów. Zresztą nie tylko czesaniu- bo równie dobrze sprawdza się do rozprowadzania maski czy odżywki pod prysznicem.

Ząbki Aqua Splash są według mnie delikatnie bardziej sztywne- przez co nie wyginają się tak łatwo.


Czyszczenie całej trójki to pestka. Ja początkowo wyczesuję co się da przy użyciu grzebienia. Następnie biorę szampon, rozprowadzam w rękach i sięgam po szczoteczkę- taką jak do mycia rąk. I szoruję, spłukuję. Gotowe! Utrzymanie jej w czystości nie jest ani problematyczne ani czasochłonne- dlatego też uważam, że nada się nawet do salonów fryzjerskich. Z pewnością dezynfekowanie czy nawet odpowiednia sterylizacja nie powinny jej szkodzić.


Kot Maurycy również ją pokochał. Nawet bardziej niż kocią szczotkę- bo przecież wszystko co ludzkie jest lepsze! :D Całe szczęście, że tak jak wyżej piszę, łatwo ją wyczyścić- bo futro we włosach to ostatnia rzecz, jakiej potrzebuję.


Moje osobiste podium wygląda następująco:


I miesjce: Aqua Splash

Podsumowując szczotki Tanggle Teezer jako całość:

- nie ciągnie, nie wyrywa;

- radzi sobie ze splątanymi włosami, lokami i kołtunami;

- jej użycie to przyjemny masaż skóry głowy;

- mniej wyrwanych włosów, co w końcowym efekcie pozwala się cieszyć piękną fryzurą;

- przy grubszych włosach- konieczność dzielenia na więcej pasm;

- nieodpowiednio używana czy transportowana ma powyginane włoski;

- niektóre modele mogą wypadać z ręki.

A poza tym- po prostu wyglądają ciekawie i cieszą oko! Każdy znajdzie wersję dla siebie i mało tego- dobierze kolor według własnych preferencji.

Podzielcie się swoimi wrażeniami na temat wszystkich szczotek. Którą znacie? Jaką lubicie najbardziej? Jakiej szczotki używacie? I co robicie, aby przy rozczesywaniu stracić jak najmniej włosów?

Całuję,

K. ;*

8 komentarzy:

  1. Mam jedynie wersję kompaktową, chyba skuszę się na inne warianty :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ta wersja podoba mi się najbardziej i chyba się zaopatrzę w taki gadżet :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie wysunęła się na zdecydowane prowadzenie. ;)

      Usuń
  3. Tangle czeszę moje psiaki,nic nie poradzę na to,że sprawdza się idealnie w tej formie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha:D rozważam podarowanie jednej Maurycemu, bo kocia szczotka nie spotkała się z taką aprobatą jak ta. :)

      Usuń
  4. Miałam wersję kompaktową, ale nie do końca się sprawdziła, więc inne TT kompletnie mnie nie interesują.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompaktowa u mnie najsłabiej wypada- muszę się nią porządnie namachać. :)

      Usuń