czwartek, 14 maja 2015

Rouge Bunny Rouge - Nawilżająca mgiełka muśnięta kolorem czyli krem tonujący

Witajcie Kochani,

Mimo iż wieczór nie sprzyja dobrym zdjęciom, a sztuczne światło obnaża wszelkie niedoskonałości - nie mogłam pozostawić Was bez posta :)

Tej nocy chciałabym zwrócić Waszą uwagę na produkt, którego od jakiegoś czasu używam codziennie. Jest on połączeniem pielęgnacji i dziennego makijażu. Mowa o kremie tonującym o przyjemnie delikatnej konsystencji od jednej z moich ulubionych firm, Rouge Bunny Rouge.


Jest on cudownie lekkim połączeniem głębokiego nawilżenie i kojącej nuty alg morskich ze średnio kryjącym podkładem. Moja wersja jest propozycją najjaśniejszą, nadającą się na zimę dla prawie największych bladziochów - takich jak ja. Zamknięty w poręcznej tubce kryje w sobie moc naturalnie aktywnych składników takich ja wcześniej wspomniane algi morskie, kwas hialuronowy, witamina A+E, olejek z drzewa wiśniowego i ekstrakt z Malachitu.
Pięknie łagodzi zmiany trądzikowe i przynosi ulgę wrażliwej skórze. Jednak jak już wspomniałam - niesie on ze sobą jedynie średnie krycie, więc do idealnie wyglądającej cery należy użyć dobrze dobranego korektora.  



 Ponieważ nie jest to typowy podkład - nie liczyłabym na nienaganny makijaż przez cały dzień, jednak na wyjście na kilka godzin na uczelnie sprawdza się u mnie bardzo dobrze. Nie obciąża mojej cery, i bardzo szybo pomaga uzyskać mi efekt na jaki liczę każdego ranka.

Macie swoje ulubione kremy tonujące / BB / CC ? Czekam na Wasze propozycje. 

Całuję,

Kasieńka :* 

P.S. Widzę, że wiele z Was tak jak ja nie przepada za błyszczykami - jakbyście chciały to zmienić pamiętajcie o tej limitce Collistara :)

13 komentarzy:

  1. Ja lubię podkłady z Rimmela niestety muszę postawić na trwałość i krycie :)

    http://carminlove.pl/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Muszę przyznać, że nigdy nie stosowałam nic z Rimmela.

      Usuń
  2. kolor trochę taki ciemny chyba jak dla mnie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdjęcia robione były w sztucznym świetle, w rzeczywistości jest dość jasny. Ja mam jasna karnację i jest dla mnie ok :)

      Usuń
    2. czyli że dla bladziochów byłaby spoko?:D

      Usuń
    3. Tak, oczywiście pod warunkiem, że nie jesteś królewną śnieżką o twarzy bielszej niż śnieg :)

      Usuń
  3. Ja lubię takie delikatne krycie szczególnie latem :). Ostatnio testowałam krem BB Pupy i był całkiem fajny, a mi ciężko znaleźć dobry dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zawsze mam problem z dobrym odcienie - większość jest za ciemna. Pupa wydaje się być solidną firmą.

      Usuń
  4. Przyznam, iż nigdy nie miałam kosmetyków owej marki. Chyba czas to zmienić ;)

    Sama lubię azjatyckie kremy BB - głównie te marki Holika Holika :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja nigdy nic azjatyckiego nie próbowałam, a już wiele razy słyszałam, że warto.

      Usuń
  5. Produkt ma bardzo ładne opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja nie miałam ale chciałabym wypróbować tych azjatyckich ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam wprost tego typu produkty, zwłaszcza na lato, gdy moja cera nie wymaga mocnego krycia. Tego akurat nie znałam.

    OdpowiedzUsuń