poniedziałek, 30 marca 2015

Absolutnie uwielbiam... czyli sezonowi ulubieńcy: kolorowa zima

Cześć!

Zima za nami. Chociaż dzisiejsza pogoda u mnie za oknem może nie do końca to odzwierciedla, to już oficjalnie zamknęłam sezon zimowy- wszystkie kozaczki wylądowały na najwyższej półce i nie zamierzam ich ściągać! Dodatkowo była godzina 19 i względnie jasno. To może oznaczać tylko jedno- wiosnę! Niesamowicie się cieszę, że będzie już coraz to cieplej, jaśniej, po prostu lepiej. Czas więc też pożegnać się na pół roku z zimowymi kosmetykami, chociaż oczywiście nie wszystkimi, i pokazać Wam co umilało mi ostatni czas. W sumie to większości tych produktów używałam przez całą jesień i zimę i sprawdziły się u mnie świetnie. Może też następnym razem po nie sięgniecie?


Tak prezentuje się cała gromadka. Udało mi się wybrać 5 perełek, z którymi faktycznie przez te wiele miesięcy się nie rozstawałam.


Zaczynając od podstawy mojego makijażu, przedstawiam Wam healthy mix serum od Bourjois. Posiadam odcień 52 i był on dla mnie na cały okres bezsłoneczny w porządku. Tej zimy moja twarz bardzo intensywnie się złuszczała, cały czas była przesuszona w bardzo dużym stopniu. Za jakiś czas dowiecie się co pozwalało mi ją trzymać w ryzach. A teraz skupmy się na tym, czym można było delikatnie ten problem zamaskować. Ten podkład jest wspaniały. Absolutnie nie podkreśla suchych miejsc- a to już wiele daje. Może nie będę szaleć i nazywać go nawilżającym, ale spisuje się u mnie na medal. Dodatkowo ładnie kryje, chociaż nie w stu procentach, rozświetla. Przypudrowany wytrzymuje na mojej twarzy cały dzień. Więcej nie wymagam- i z pewnością zostanie ze mną nie tylko w zimowych miesiącach. Więcej możecie poczytać TUTAJ.

Przed wyjazdem na ferie szukałam jakiegoś poręcznego pudru, bo niestety mój creme puff uległ uszkodzeniu i czeka na naprawę (oj chyba jeszcze sobie poczeka;P). Postawiłam na tani Synergen 05 sand z Rossmanna. Za 5 zł cudów to ja się nie spodziewałam. Wyobraźcie sobie moją minę, gdy po wielu godzinach stwierdziłam, że moja cera w ogóle się nie świeci, wszystko jest na swoim miejscu i wygląda dobrze. Nawet bardzo dobrze. Jeszcze ani razu mnie nie zawiódł. Zostawia matowe wykończenie na twarzy- za czym nie przepadam, ale na wyjazd spisał się świetnie! Będę do niego wracać.


Moje policzki- tak jak rok temu o tej porze zdobił Bourjois w odcieniu 15 rose eclat. Matowy, w idealnym dla mnie kolorze, wydajny, pięknie pachnie. Uwielbiam te róże i nie wyobrażam sobie stosowania jakichkolwiek innych. Jestem im wierna od początku liceum.


I moje odkrycie- pomadka Golden Rose vision lipstick w odcieniu 125 w połączeniu z konturówką no. 203. Idealny, I-DE-AL-NY kolor na zimę. Piękny, głęboki fiolet, z domieszką różu. Bardzo nieoczywisty, bardzo trwały- aż za bardzo! konturówka jest dosyć twarda i ciężka w obsłudze, ale warto się przy niej odrobinę natrudzić, obrysować usta, nałożyć pomadkę i możemy cieszyć się przez wiele, wiele godzin pięknymi ustami. Pomadka ma niesamowitą formułę. Mogę ją nałożyć nawet na suche usta, ona ładnie je wygładza, zostawia równomiernie kolor, utrzymuje się u mnie nawet 10 godzin i cały czas wygląda dobrze- jedynie nie jest tak błyszcząca jak po aplikacji. Cudo! Z pewnością sięgnę po więcej odcieni. Czy wspominałam, że kosztuje niecałe 10 zł? ;)



Same ochy i achy! Ale jak tu się nie rozpływać nad takimi skarbami?


Koniecznie dajcie znać czy znacie któreś z tych produktów? Może też były Waszymi ulubieńcami? A może wręcz przeciwnie- nie polubiłyście się z nimi? A jakie kosmetyki sprawdzały się u Was w zimne dni i wieczory?

Tak jak zawsze- już za kilka dni zapraszam na drugą część, gdzie poznacie moje typy pielęgnacyjne.

Do przeczytania!

K. ;*

czwartek, 26 marca 2015

Wybalsamowana spod prysznica

Cześć!

Już od jakiegoś dłuższego czasu producenci zasypują nas nowymi produktami, które mają na celu oczywiście ułatwić i uprzyjemnić nasze kosmetyczne życie. Balsam pod prysznic- z tego co mi się wydaje- pierwszy pojawił się w ofercie Nivei. I tak jak to zawsze bywa inne marki kosmetyczne podążyły tym tropem i wprowadzają coraz to nowsze wariacje na ten temat. A ja nie byłabym sobą, gdybym się bliżej nie przyjrzała takim cudeńkom, dzięki którym nie musiałabym poświęcać minuty mojego cennego życia na użycie balsamu po wyjściu spod prysznica, tylko wychodziłabym już z niego wybalsamowana i gotowa do spania. Jesteście ciekawi jak wygląda mój ranking balsamów pod prysznic?


 Na mojej półce miały okazję zagościć 3 marki:
- Nivea
- AA
- Eveline.

Dokładnie w takiej kolejności pojawiały się w moim zbiorze, w takiej kolejności poznawałam ich możliwości i też w takiej będę Wam je opisywać.

Zacznijmy od składów:


W dwóch pierwszych prym wiedzie parafina. I czuć to na skórze. Po umyciu mamy złudne uczucie nawilżenia, które nie trwa zbyt długo. Ale trzeci, pomimo braku jej w składzie, też nie mogę powiedzieć żeby nawilżał długodystansowo.

Jak to wygląda?

Myjemy nasze ciało normalnie żelem, a następnie aplikujemy balsam, odczekujemy chwilę i po prostu spłukujemy. Nie kojarzy Wam się to z czymś? Zasada działania zainspirowana odżywką do włosów?

I jak jest w momencie, gdy spłuczemy już ten specyfik? 

Nasza skóra jest gładka, krople wody spływają po niej jak po użyciu oliwki czy czegoś generalnie tłustego.

Ale czy nasza skóra jest nawilżona?

Według mnie niestety nie. A nie mam problemu z przesuszoną skórą. Wiem, że gdybym polegała tylko i wyłącznie na tego typu kosmetyku, nie byłoby to wystarczające.

Więc po co to w ogóle?

Nie wyobrażam sobie stosowania balsamu pod prysznic jako zamiennik tego zwykłego, ale jest to świetne rozwiązanie dla zabieganych osób, które nie mają czasu po każdym prysznicu w biegu jeszcze czekać aż wchłonie się wszystko, aby nie pobrudzić ubrań. Jest to dla mnie świetne wyjście, gdy właśnie mam dosłownie rano 10 minut na wszystko- wtedy przynajmniej nakładam coś na tę skórę i wierzę, że nie zrobi mi to krzywdy. Przynajmniej nie powinno przesuszyć, a czy nawilży to już kwestia indywidualna.



Przyjrzyjmy się konsystencji. To co mogę stwierdzić, to że Nivea jest najbardziej lejąca z tych trzech propozycji. Co wcale nie oznacza, że będzie nam przeciekać przez palce i będzie ją łatwo wydobyć z opakowania.

Najlepszym rozwiązaniem okazała się pompka, co raczej szokiem dla nikogo nie powinno być. Wyciskanie dodatkowych porcji ręką umazaną już wcześniej w tej śliskiej formule momentami graniczy z cudem i z pewnością do najprzyjemniejszych czynności nie należy.

Jeszcze muszę wspomnieć o zapachu. Tutaj numerem jeden jest AA- dla mojego nosa jest to najprzyjemniejszy zapach. Drugie miejsce zajmuje Nivea- nie jest to zapach typowego kremu tej marki, jest bardziej morski, nie do końca w moim guście. Ale najgorzej robi się przy Eveline. Dla mnie śmierdzi okrutnie! I jest to tak nieprzyjemna woń, że wstrzymanie oddechu na niewiele się zdaje. Dodatkowo później wyczuwam ten przenikliwy, nieprzyjemny zapach przez długi czas po kąpieli. 

Gdybym miała wybrać najlepszy, byłoby to dla mnie trudne zadanie. Z jednej strony to Eveline działa najlepiej i faktycznie możemy mówić o jakichkolwiek walorach nawilżających, ale z drugiej strony zapach jest dla mnie tak problematyczny, że wyklucza naszą dłuższą znajomość. AA pozostaje neutralny- ani niczym mnie nie zachwycił, ani nie zawiódł. Nivea niby też była okej, ale nie czuję potrzeby powrotu do tego kosmetyku.


Dajcie znać, czy używałyście tego typu balsamu. Sprawdził się u Was? Czy może jednak wolicie  postawić na oliwkę, balsam czy inne masło?

Wydawałoby się, że będzie to idealne rozwiązanie dla zabieganych osób jak i leniuszków, jednak według mnie nie do końca jest to coś, czego się spodziewałam. 

Pozdrawiam Was serdecznie i do zobaczenia!

K. ;*

wtorek, 24 marca 2015

Wyniki rozdania!

Hej!

Dzisiaj przychodzę z szybką informacją. Wyłonimy dzisiaj zwycięzcę naszego rozdania!


A kto kryje się pod czwórką?



Serdecznie gratulujemy! I teraz czekamy 3 dni na kontakt z Twojej strony.

Reszcie serdecznie dziękujemy za chęć udziału w losowaniu. Zostańcie z nami, z pewnością nie było to ostatnie rozdanie u nas na blogu!

Ściskamy!

K. & Kasieńka

niedziela, 22 marca 2015

Przypomnienie o rozdaniu!

Hej!

Przypominamy, że trwa przyjmowanie zgłoszeń do rozdania z kosmetykami Vita Liberata!


Serdecznie zachęcamy do wzięcia udziału, bo nagroda jest fantastyczna!


Zgłaszać możecie się do poniedziałku 23 marca do godziny 23:59 TUTAJ.


K. & Kasieńka

sobota, 21 marca 2015

Zapach mojej zimy

Hej!

Ostatnio zajęliśmy się nieco modą, dzisiaj wrócimy do kosmetyków i zahaczymy o kuchnię. Zaprezentuję Wam dzisiaj, jak pachniała moja zima. A posta piszę nad kubkiem herbaty, która przywołuje bardzo miłe i ciepłe wspomnienia. Ciekawi jaki zapach zawładnął moją duszą jak i ciałem tej zimy?


Gruszki w karmelu. Czy można sobie wyobrazić lepsze połączenie? Według mnie nie można!

Gdy tylko zobaczyłam (chyba w listopadzie) jaką limitowaną edycję szykuje Yves Rocher na sezon zimowy to oszalałam! Autentycznie- oszalałam. Przebierałam nogami nie mogąc się doczekać, aż w końcu zagości na ich półkach. W końcu się pojawił, a ja- przepadłam!

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć- jest to jeden z piękniejszych zapachów, z jakimi miałam w życiu styczność. Jest słodki, ale nie przesłodzony, wyraźnie czuć też owocową nutę. Cudo! <3


Ostatecznie zdecydowałam się na kremowy żel pod prysznic i wodę toaletową o tej nucie zapachowej. Produkty są niesamowicie przyjemne w użyciu, a wieczory po umyciu żelem i spryskaniu ciała wodą toaletową na długo zapadną w pamięci.

Pewnego dnia przez przypadek trafiłam do Lidla- nie jestem tam częstym gościem, bo po prostu sklep nie znajduje się w rozsądnej odległości, aby tam robić zakupy. Przechadzając się między półkami, moją uwagę przykuło opakowanie herbaty. Bez wahania złapałam za nią i wylądowała w moim koszyku. Pachnie nieziemsko- ale o tym już Wam chyba mówiłam? :D I muszę zaznaczyć, że smakuje równie dobrze, jak pachnie!


Mój duet pielęgnacyjny ma się dobrze i ogromnie żałuję, że była to edycja limitowana! Z pewnością wracałabym do tego wariantu zapachowego co roku w zimniejszych miesiącach. Żałuję też, że się zgapiłam i nie udało mi się już dostać balsamu do ciała. Ale trudno, nic już na to nie poradzę. Pocieszam się faktem, że pojemności robią wrażenie. Z pewnością 400 ml żelu pod prysznic (oczywiście przerobionego na piankę tak jak TUTAJ) oraz 100 ml wody toaletowej pozwolą mi się cieszyć pięknym zapachem przez długi czas.


Dajcie znać, czy miałyście styczność z tym zapachem? Może też się skusiłyście na jakiś produkt? Albo macie dla mnie dobrą wiadomość- że jakaś inna firma też postawiła na taki wariant zapachowy i będę mogła spać spokojnie, nie martwiąc się, że nadejdzie taki dzień, gdy te produkty mi się skończą? :D


Chciałam Wam wszystkim razem jak i każdemu z osobna podziękować za miłe przyjęcie mojego stroju na wieczór! Bardzo mi miło, że trafił w Wasze gusta. Z miłą chęcią będę co jakiś czas robić zdjęcia moich stylizacji- a w sumie to tego w co akurat danego dnia się ubrałam i się tym z Wami dzielić.

Całuję!

K. ;*

czwartek, 19 marca 2015

Imprezowy strój

Cześć!

Jak do tej pory tylko raz na łamach naszego bloga ukazał się post ze stylizacją. I chociaż nie lubię tego słowa, nie wiem jak inaczej to nazwać. "Ałtfit"? Jeszcze gorzej! Tak więc zapraszam Was dzisiaj na post ze stylizacją- czyli po prostu pokażę Wam jak się ubrałam na imprezę w ostatnim czasie. Z racji tego, że przed wyjściem mieliśmy trochę czasu, z pomocą statywu i operatora aparatu udało nam się cyknąć kilka zdjęć.



Co mam na sobie?
- biała koszulka Bershka (wyprzedaże)
- naszyjnik Bershka (wyprzedaże)
- zielona spódnica Pull'n'bear (wyprzedaże)
- buty oleksy model 1731 z kolekcji jesień/zima 2014
- rajstopy no name
-opcjonalnie sweter Vero moda (outlet)

Jest to strój, w którym czuję się bardzo dobrze i swobodnie. Pasujemy do siebie!

Jeśli chodzi o makijaż, utrzymany był w delikatnych fioletach, czego raczej na zdjęciach nie widać, bo sztuczne światło "zjadło" cały kolor, plus delikatna kreska czarnym eyelinerem. Usta zostały neutralne.





Koniecznie dajcie znać jak Wam się podoba moja propozycja oraz czy macie ochotę na jakiś strój na konkretną okazję?

Lubicie taki styl? Ubrałybyście się tak? 

Pozdrawiam Was serdecznie i żegnam się po tym krótkim poście. Do następnego!

K. ;*

poniedziałek, 16 marca 2015

Nowości prosto z Mediolanu

Hej!

W ferie udało nam się wyskoczyć na tydzień do Mediolanu. Było fantastycznie! Pogoda znakomita, miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. A na mnie dodatkowo sklepy ich rodzimej marki- KIKO. Na każdym kroku duże sklepy, do których jak wejdziemy to czujemy się jak w raju. Z każdej strony mnóstwo kolorów produktów, które kuszą zarówno kolorami, jak i ceną- bo te nie są wygórowane.

Miałam dwa ograniczenia- głownie moje sumienie, które nie pozwoliło kupić zbyt wiele, i bagaż- który również był ograniczony. Koniec końców postawiłam na trochę kolorówki i w tym poście Wam ją zaprezentuję.




Przed wyjazdem zrobiłam oczywiście mały rekonesans. Wychwalane pod niebiosa były cienie w kredce Long Lasting Stick Eyeshadow. Nie mogło oczywiście zabraknąć choć jednej sztuki w moich zakupach. Postawiłam na kolor 25- który jest dosyć jasny, ale neutralny. Nie chciałam nic błyszczącego, ani w szalonym kolorze. Ich cena wynosiła 4,8 EUR.

Dorzuciłam kredkę Smart Eye Pencil 808- ładny, niebieski odcień. Mam nadzieję, że przyda mi się w wiosenno-letnim sezonie, bo moja poprzednia z Yves Rocher zakończyła swój żywot, a bardzo polubiłam się z niebieskim na oczach. Za nią zapłaciłąm 1,70 EUR.


Zaszalałam z produktami do oczu. Postanowiłam wypróbować również ich cienie. Czasami słyszy się porównanie ich jakości do Inglota- dlatego też byłam ciekawa jak to z nimi jest. Wybrałam serię Infinity w systemie Eyes Clics. Wybrałam kolory 220 oraz 202 i paletkę na 3 cienie. Cienie to koszt 2,40 a kasetka 2,5 EUR.


Cienie są bardzo dobre, trzymają się na powiece cały dzień na bazie. Najwygodniej aplikuje mi się je palcem. Wybrałam połyskujące, delikatne kolory- idealne do codziennego rozświetlającego makijażu.


Z pomocą mojego chłopaka, wybraliśmy też 2 lakiery do paznokci- w końcu żadnego na wyjazd nie wzięłam, a pomalować czymś wypada. Wybór padł na kolor 855 z serii Quick Dry- mieniąca się na wiele odcieni, holograficzna zieleń oraz 335 z klasycznej wersji atramentowy niebieski. Lakiery to koszt mniej więcej 2 EUR.


Lakiery są dość dobrej jakości, utrzymują się około 4 dni. Mają przyjemne, szerokie pędzelki. Zielony bezproblemowo się aplikuje jak i zmywa. Efekt, jaki daje na paznokciach jest wyjątkowy.


Niebieski otrzymuje ode mnie plusa za posiadanie wewnątrz kuleczki- która umożliwia nam wymieszanie lakieru przed aplikacją, ale ogromny minus za odbarwienie wszystkiego- 2 dni usiłowałam zmyć resztki ze skórek! Dodatkowo lakier jest bardzo, ale to bardzo płynny- skapuje z pędzelka i trzeba bardzo uważać przy malowaniu- bo łatwo pochlapać wszystko po drodze z buteleczki do paznokcia- co oczywiście mi się przytrafiło...

Większość kosmetyków użyłam już kilka razy- i pierwsze wrażenie jest całkiem pozytywne. Są to wg mnie kosmetyki dobrej jakości, w bardzo przystępnej cenie. Dodatkowo wypuszczają bardzo interesujące serie limitowane- z pewnością będę się im przyglądać. Te kosmetyki stały się dla nas bardziej dostępne- niedawno otworzyli sklep w Warszawie oraz mamy możliwość zamawiania on-line.

Z pewnością w trakcie użytkowania będą mi przypominały miłe chwile spędzone we Włoszech.


Znacie firmę KIKO? Polecacie coś konkretnego? A może przeciwnie- odradzacie jakieś wyjątkowo nieudane kosmetyki?

Trzymajcie się ciepło, całuję!

K. ;*

środa, 11 marca 2015

2/2015

Cześć!

Ostatnio mówiłam Wam, że nie będę robić denka co miesiąc- raczej co dwa, czy tam kiedy nazbiera mi się odpowiednia ilość rzeczy. I co z tego wyszło? Zapełniona torba po niecałym miesiącu, teraz to już wszystko się z niej wysypuje. Jednak jestem terminatorem pootwieranych opakowań. Ciekawi co udało mi się ostatnio wykończyć?

Avon Advance Techniques szampon ultimate volume

Zaczynamy bardzo pozytywnie- od świetnego produktu! 400 ml szamponu za niecałe 10 zł pozwoliło mi cieszyć się dobrze umytymi, odbitymi od nasady włosami przez ponad 5 miesięcy. Szalenie wydajny, dobrze się pieni, pięknie pachnie, jest przezroczysty- chyba znalazłam swój ideał! Z pewnością do niego wrócę, gdy tylko uda mi się wykończyć zapasy- a to chyba tak szybko nie nastąpi. Będę tęsknić!

Joanna Rzepa kuracja wzmacniająca do włosów przetłuszczających się, ze skłonnością do łupieżu i wypadania

Również bardzo dobry produkt. Ogromny plus za aplikator- zostaje ze mną na dłużej. Bardzo wygodnie aplikowało się produkt na skórę głowy. Kiedyś stosowałam pojedyncze ampułki, później skusiłam się na tę wersję. Wystarczyła na 4 dwutygodniowe kuracje. Co zauważyłam? Z pewnością redukuje przetłuszczanie się włosów, czy eliminuje problem wypadania czy łupieżu to nie wiem, bo wolę zapobiegać niż leczyć- chciałam spróbować wzmocnić moje dosyć liche włosy i jestem zadowolona. Na pewno jeszcze nie raz                                                                        spotkacie się u mnie z tym produktem.

Avon żel pod prysznic Reflection orientalna orchidea i malina

Mam sporo tych żeli w szafce, ale jakoś szału nie robią. Myją i tyle. Ani zapach nie jest jakiś powalający, ani nie pienią się dobrze, ot takie zwykłe produkty do umycia się szybko, bez zbędnego rozwodzenia się nad tym. Jedyne co- to są tanie. My zużyliśmy ten w 4 osoby na feriach- dzięki temu sama nie musiałam się z nim męczyć, bo akurat ten zapach zupełnie nie trafił w mój gust.




Hipp oliwka pielęgnacyjna

Niepierwsze moje zużyte opakowanie. Genialny produkt o prostym składzie. U mnie spisuje się zarówno do nawilżania ciała jak i włosów jak i do zmywania makijażu przy metodzie OCM. Uwielbiam i jest to jedyna oliwka, na którą moja skóra tak dobrze reaguje- więc zużywam i kupuję na okrągło. Jeśli jeszcze nie próbowaliście- czas to nadrobić! ;)


Isana lotion do rąk Moments of Sense z pompką

Świetny krem do rąk. Za 6 zł dostajemy 300 ml kremu, który u mnie wystarczył na rok! codziennego używania na ręce i stopy. Czego chcieć więcej? Zapach miał przyjemny, nawilżał przyzwoicie. Stały punkt przy moim łóżku. TUTAJ możecie poznać go w porównaniu do podobnego produktu innej marki.


Isana żel do golenia dla skóry wrażliwej

Używam zwykle tej wersji, albo o zapachu brzoskwiniowym. Uważam, że jest to dobry i wydajny produkt za niską cenę. Jak dla mnie wystarczająco- wymagam od niego jedynie, żeby dawał poślizg maszynce- co robi, więc nie mam na co narzekać.



Nivea dezodorant angel star 

Nawet nie wiem, czy nadal je produkują. Znalazłam w otchłaniach szafki w domu rodzinnym, postanowiłam zużyć. Nic specjalnego, chronił bardzo przeciętnie, a podczas aplikacji można było się zadusić, bo wlatywał wszędzie, nawet jeśli wstrzymywałam oddech i szybko wybiegałam z pomieszczenia. Temu panu już dziękujemy.


Bioderma Sensibio H2O płyn micelarny

Kolejna mała buteleczka zużyta przeze mnie i nadal jestem bardzo zadowolona z jej działania, chociaż nie oczarowana na tyle, że nie wyobrażam sobie życia bez niej. 100 ml idealnie nadaje się na wyjazdy.



Beauty formulas mgiełka chłodząca do twarzy i ciała

Chłodząca? W sumie jeśli popryskamy twarz wodą to też się ochłodzimy. Używałam jej głównie do spryskiwania glinek i była taka zwykła, ani zła ani dobra. Dawała bardzo delikatną mgiełkę- za co ma plus przy pryskaniu twarzy w makijażu w celu scalenia wielu warstw- i do tego się jak najbardziej nadawała. Mam jednak wrażenie, że woda termalna wystarcza mi na dłużej, a ceny są podobne- więc jednak stawiam na ten drugi produkt.
Yves Rocher tusz do rzęs Volume Vertige

Jeden z niewielu produktów tej marki, który u mnie totalnie się nie sprawdził- o czym pisałam TUTAJ. Z radością się żegnam.



Yves Rocher wodoodporna kredka do oczu 02 bleu

Moja ukochana kolorowa kredka. Łatwo można było nią narysować kreskę na powiece, trzymała się jak szalona. Na cieplejsze dni mój ulubiony sposób na makijaż!
Yves Rocher woda perfumowana So elixir purple

Mój idealny zimowy zapach. Bardzo ciężki, wydajny- szalenie wydajny, na ubraniach trzyma się do prania. Na skóze wyczuwalny cały dzień. Otrzymałam mnóstwo komplementów na jego temat- jest wyjątkowy. Polecam, jeśli lubicie ciężkie, ale nie kwiatowe zapachy. Koniecznie powąchajcie w sklepie.




Dior Miss Dior Blooming bouquet

To zdecydowanie nie moje klimaty- czułam tylko i wyłącznie przytłaczającą różę. Nie, nie i jeszcze raz nie.








Tutaj chciałabym Wam zwrócić uwagę na dwa nowe męskie zapachy od Yves Rocher z serii Nature. Bardzo przyjemne, mi bardziej do gustu przypadła ta wersja po prawej- cyprys i grejpfrut. Ta druga, czyli drzewo cedrowe i limonka jest- jak łatwo można się domyślić cytrusowy, a ja nie przepadam za tymi nutami.

Dalilight od Salvadora również nie wpisał się w moje gusta- i szczerze powiem, że nie jest to wg mnie zapach kobiecy. Mi pachnie zdecydowanie męsko.



Próbka ujędrniającego masła do ciała AA sensitive z linii nature spa była w porządku- ale nie zachwyciła mnie na tyle, żeby sięgnąć po pełny produkt.

Natomiast maseczka intensywnie nawilżająca od Yves Rocher Hydra vegetal jest fantastyczna! Przynosi ulgę i faktycznie widać efekt nawilżenia, nawet hardkorowo suchej skóry. Już kupiłam pełne opakowanie!



Bardzo fioletowo było w tym poście!


A jak u Was proces zużywania? W toku? Znacie prezentowane przeze mnie produkty?

Mam nadzieję, że Wam się podobało. Zachęcam serdecznie do komentowania i do zobaczenia! ;)

K. ;*

poniedziałek, 9 marca 2015

Rozdanie z Vita Liberata

Cześć!

Wczoraj ukazała się nasza recenzja pianki do opalania od firmy Vita Liberata pHenomenal. Dzisiaj chcemy zacząć rozdanie, w którym taki sam zestaw może trafić w Wasze ręce!




My jesteśmy zachwycone działaniem tego kosmetyku. Pogoda za oknami coraz ładniejsza, zachęca do zrzucania grubych warstw ubrań. Odrobina koloru dobrze zrobi każdej z nas!



Co trzeba zrobić?

1. Być publicznym obserwatorem naszego bloga

2. Polubić na FB fun page Vita Liberata KLIK

3. Dodać baner z informacją o rozdaniu 




Aby zwiększyć swoje szanse możecie:

4. Dodać naszego bloga do blogrolla (+2 losy)

5. Napisać notkę, w której wspomnicie o naszym rozdaniu (+1 los)

6. Zacząć obserwować naszego bloga przez Bloglovin (+2 losy) KLIK



Wzór zgłoszenia:

Obserwuję jako:
Lubię na FB jako:
Baner: link
Blogroll: tak (link)/nie
Notka: tak (link)/nie
Bloglovin: tak (link)/nie


Regulamin rozdania:
1. Organizatorkami rozdania są autorki bloga kosmetyko-maniaczki.blogspot.com.
2. Nagroda sponsorowana jest przez firmę Vita Liberata.
3. Rozdanie trwa od 9 do 23 marca 2015 r.
4. W rozdaniu mogę wziąć udział osoby pełnoletnie.
5. Wyniki ogłosimy w ciągu tygodnia od zakończenia rozdania.
6. Rozdanie nie podlega przepisom Ustawy z dnia 29 lipca 1992 roku o grach i zakładach wzajemnych (Dz. U. z 2004 roku Nr 4, poz. 27 z późn. zm.).


Serdecznie zachęcamy do udziału w zabawie- zdecydowanie warto!

K. & Kasieńka