zakładki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 maja 2018

Przybyło w marcu... tak, w marcu || Nivea, Batiste, L'Biotica, AA, Tołpa, Ziaja, Skinoren, be organic, Evree, Isana, syoss, L'Oreal, M Brush, Blend it

Cześć!

Marzec, kwiecień już- jak dla mnie- dawno poszły w zapomnienie. Ale moja wypełniona po brzegi torba z denkiem nie pozwala mi o nich zapomnieć- w najbliższym czasie zasypię Was sporą dawką "śmieci"- ale będzie też trochę ciekawych nowości. Zwłaszcza z kwietnia! Podzielę posty na kilka krótszych, aby się zmobilizować żeby cokolwiek pisać i spróbować powrócić do Was, bo brakuje mi tego, ale bardziej brakuje mi czasu aby tym się zająć... I tak błędne koło się zamyka.

Nie przedłużając- chodźcie zobaczyć co przybyło u mnie w marcu.


Na początek- według mnie najbardziej ciekawa nowość Nivea- lekki mus do pielęgnacji ciała. Przyznam, że do tej pory nie spotkałam się z taką formą produktu do nawilżania ciała. Uwielbiam za to ich  jedwabiste musy do mycia ciała, więc przewiduję że i z tą propozycją polubimy się dosyć szybko. Zwłaszcza, że uwielbiam wszystko co "puszyste"- czy kosmetyki czy zwierzaki. ;) Mało tego! Można od razu powąchać czy zapachy nam odpowiadają- pocierając próbkę na nakrętce. Dwie wersje, które do mnie trafiły to świeży ogórek i herbata matcha (mój faworyt) oraz dzika malina i biała herbata. GENIALNE!

środa, 7 marca 2018

Przybyło, ubyło w styczniu... || Petal Fresh, Nivea | Balea, Ziaja, Wax Pilomax, Vianek, Mixa, Ingenii, Garnier, Opti Free, the Body Shop, Indigo Nails

Cześć!

Dziś wpadam szybko z bilansem kosmetycznym za styczeń. Tak, dobrze czytacie. Jeszcze za styczeń. Zapraszam na sporą garść zużyć i kilka nowości tego miesiąca. Po nadrobieniu tak karygodnych zaległości na pewno możecie spodziewać się kolejnego bilansu z najkrótszego miesiąca (chyba w moim życiu!) a później mam plan zawitać na dłużej i na pewno bardziej regularnie- ale już chyba nie ma sensu o tym mówić, trzeba działać! ;)


Moja uwaga w największej mierze w ostatnim czasie skupia się na włosach. Staram się dbać jak mogę o moje loki i walczę o lepszy i bardziej trwały skręt. Skorzystałam więc z promocji 2+2 na naturalne produkty w Rossmannie i postanowiłam wypróbować 4 odżywki Petal Fresh- zwiększająca objętość rozmaryn i mięta, nawilżająca pestki winogron i oliwki, do włosów farbowanych granat i jagody Acai oraz nadająca połysku aloes i cytrusy.

środa, 27 września 2017

Przybyło w sierpniu...|| Balea, alverde, ebelin, PS, Alterra, O'Herbal, Garnier, Isana, Bielenda, Eveline, Nivea, Yves Rocher, Batiste, Naturell, Amaderm

Cześć!

Tak jak zapowiedziałam w poprzednim poście ze zużyciami- zapraszam dziś na uzupełnienie zbiorów, aby półki z zapasami nie miały zbyt lekko!

A z racji wyjazdu długoweekendowego, gdzie miałam dostęp do drogerii DM, nie mogłam przejść obok nich obojętnie. A dziwnym trafem, wyrastały zza każdego rogu!


A jak DM, to nie mogło zabraknąć Balei i ich cudownie owocowych zapachów.

piątek, 10 marca 2017

Dodatki do domu- Tk Maxx, Home&you, Ikea i trochę inwencji twórczej

Cześć!

Mistrzem urządzania wnętrz nie jestem. Przy urządzaniu mieszkania popełniłam sporo błędów, które aktualnie staram się małymi krokami naprawiać. Jest u mnie dosyć pstrokato, brakuje spójności. Dlatego stawiam na delikatne i stonowane dodatki. Dziś pokażę Wam co udało mi się w ostatnim czasie znaleźć.


niedziela, 2 października 2016

Przybyło/ubyło we wrześniu

Cześć!

Kolejny miesiąc minął. I choć w kosmetycznych podsumowaniach jestem średnia, ulubieńcy pojawiają się zdecydowanie rzadziej bo po prostu tak często nie zmieniam kosmetyków aby co miesiąc jakimiś nowymi się z Wami dzielić- to jednej pozycji u mnie zabraknąć nie może. Bilans kosmetyczny to absolutny punkt obowiązkowy mojego bloga. Czy tak jak ja uwielbiacie projekt denko i zakupy? ;)


środa, 31 sierpnia 2016

Przybyło/ubyło w sierpniu

Cześć!

Kolejny miesiąc za nami, tym razem boli bardziej bo wraz z jego końcem żegnamy wakacje. Ale teraz jeszcze pamięcią przeniosę się o te 31 dni wstecz i  podsumuję kosmetycznie miniony miesiąc.


sobota, 2 lipca 2016

Przybyło/ubyło w czerwcu

Cześć!

Jeszcze tydzień męki przede mną. Czy mi się wydaje, czy jedynie moja uczelnia jest w trakcie sesji- i to bliżej jej początku niż końca? Wszyscy wylegują się gdzieś w słońcu, bawią się na festiwalach itp.- a ja z nosem w książkach przeklinam upał.

Mało mnie ostatnio na blogu- ale w kwestii zużywania zapasów nie stopuję. Zapraszam Was na kosmetyczny bilans minionego miesiąca.


sobota, 3 października 2015

Zakupowe łupy

Witajcie Kochani!

Moje dzisiejsze zakupy zakończyły się (jak zawsze) prezentem dla samej siebie :) To najcudowniejsze zwieńczenie zakupów, nie sądzicie? Za kilka tygodni wybieram się na wesele i pomyślałam, że najwyższy czas zaopatrzyć się w jakiś naprawdę czerwony kosmetyk do ust. A co! Jak szaleć to szaleć.



poniedziałek, 16 marca 2015

Nowości prosto z Mediolanu

Hej!

W ferie udało nam się wyskoczyć na tydzień do Mediolanu. Było fantastycznie! Pogoda znakomita, miasto wywarło na nas ogromne wrażenie. A na mnie dodatkowo sklepy ich rodzimej marki- KIKO. Na każdym kroku duże sklepy, do których jak wejdziemy to czujemy się jak w raju. Z każdej strony mnóstwo kolorów produktów, które kuszą zarówno kolorami, jak i ceną- bo te nie są wygórowane.

Miałam dwa ograniczenia- głownie moje sumienie, które nie pozwoliło kupić zbyt wiele, i bagaż- który również był ograniczony. Koniec końców postawiłam na trochę kolorówki i w tym poście Wam ją zaprezentuję.




Przed wyjazdem zrobiłam oczywiście mały rekonesans. Wychwalane pod niebiosa były cienie w kredce Long Lasting Stick Eyeshadow. Nie mogło oczywiście zabraknąć choć jednej sztuki w moich zakupach. Postawiłam na kolor 25- który jest dosyć jasny, ale neutralny. Nie chciałam nic błyszczącego, ani w szalonym kolorze. Ich cena wynosiła 4,8 EUR.

Dorzuciłam kredkę Smart Eye Pencil 808- ładny, niebieski odcień. Mam nadzieję, że przyda mi się w wiosenno-letnim sezonie, bo moja poprzednia z Yves Rocher zakończyła swój żywot, a bardzo polubiłam się z niebieskim na oczach. Za nią zapłaciłąm 1,70 EUR.


Zaszalałam z produktami do oczu. Postanowiłam wypróbować również ich cienie. Czasami słyszy się porównanie ich jakości do Inglota- dlatego też byłam ciekawa jak to z nimi jest. Wybrałam serię Infinity w systemie Eyes Clics. Wybrałam kolory 220 oraz 202 i paletkę na 3 cienie. Cienie to koszt 2,40 a kasetka 2,5 EUR.


Cienie są bardzo dobre, trzymają się na powiece cały dzień na bazie. Najwygodniej aplikuje mi się je palcem. Wybrałam połyskujące, delikatne kolory- idealne do codziennego rozświetlającego makijażu.


Z pomocą mojego chłopaka, wybraliśmy też 2 lakiery do paznokci- w końcu żadnego na wyjazd nie wzięłam, a pomalować czymś wypada. Wybór padł na kolor 855 z serii Quick Dry- mieniąca się na wiele odcieni, holograficzna zieleń oraz 335 z klasycznej wersji atramentowy niebieski. Lakiery to koszt mniej więcej 2 EUR.


Lakiery są dość dobrej jakości, utrzymują się około 4 dni. Mają przyjemne, szerokie pędzelki. Zielony bezproblemowo się aplikuje jak i zmywa. Efekt, jaki daje na paznokciach jest wyjątkowy.


Niebieski otrzymuje ode mnie plusa za posiadanie wewnątrz kuleczki- która umożliwia nam wymieszanie lakieru przed aplikacją, ale ogromny minus za odbarwienie wszystkiego- 2 dni usiłowałam zmyć resztki ze skórek! Dodatkowo lakier jest bardzo, ale to bardzo płynny- skapuje z pędzelka i trzeba bardzo uważać przy malowaniu- bo łatwo pochlapać wszystko po drodze z buteleczki do paznokcia- co oczywiście mi się przytrafiło...

Większość kosmetyków użyłam już kilka razy- i pierwsze wrażenie jest całkiem pozytywne. Są to wg mnie kosmetyki dobrej jakości, w bardzo przystępnej cenie. Dodatkowo wypuszczają bardzo interesujące serie limitowane- z pewnością będę się im przyglądać. Te kosmetyki stały się dla nas bardziej dostępne- niedawno otworzyli sklep w Warszawie oraz mamy możliwość zamawiania on-line.

Z pewnością w trakcie użytkowania będą mi przypominały miłe chwile spędzone we Włoszech.


Znacie firmę KIKO? Polecacie coś konkretnego? A może przeciwnie- odradzacie jakieś wyjątkowo nieudane kosmetyki?

Trzymajcie się ciepło, całuję!

K. ;*

czwartek, 2 października 2014

W końcu tam dotarłam!

Cześć!

W przedostatni weekend wakacji postanowiliśmy razem z moim chłopakiem wybrać się do Ustronia na kilka dni. Tak jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Niestety pogoda nam nie dopisała- w skrócie deszcz i zimnica. Ale jak już tam jesteśmy to mimo wszystko siedzieć w domu nie będziemy. Postanowiliśmy więc wybrać się do Cieszyna. A wiecie co jest w Czeskim Cieszynie?

Drogeria dm! <3



Przeprawę mieliśmy ciężką, bo kawałek trzeba było iść. Tam było okej, ale w drugą stronę mina mojego chłopaka zrzedła, kiedy musiał taszczyć całą tę siatę. No ale cóż ja na to poradzę.. hmmm. ;)

Jakby atrakcji miało być za mało w naszym życiu- gdy już dotarliśmy z tą ciężką siatą do auta- okazało się, że mamy przebitą oponę! Niby nie problem- ale.. Fiat nie daje koła zapasowego. W każdym razie w moim aucie go nie ma. Mieliśmy więc okazję przejechać się lawetą. Na szczęście wszystko szybko poszło i bez dużych problemów.

W sumie nie miałam konkretnej listy. Ale skoro już tam byłam to skusiłam się na kilka- mniej lub bardziej potrzebnych smaczków.


Na pierwszy rzut- seria do włosów Balea professional do włosów kręconych. Jestem jej niesamowicie ciekawa, Będzie musiała trochę w kolejce poczekać, ale nie mogłam jej nie wrzucić do koszyka. Wybrałam szampon, odżywkę i spray do układania. Ich cena to niecałe 6 zł za sztukę.


Na tym włosowe łupy się nie kończą. Do koszyka wpadły również odżywka Balea mango i aloes- ok. 5 zł, szampon zwiększający objętość Balea- ok. 6 zł oraz maska Alverde z awokado i masłem shea- ok. 10 zł.


Włosy już zostawmy w spokoju. W produktach do mycia ciała króluje Balea: balsam pod prysznic (który do tej pory byłam przekonana, że jest peelingiem). Coś, czego celem była ta wyprawa- żel z limitowanej letniej serii melon tango! <3 I na koniec żel do golenia- blueberry love. Ich ceny to ok 4 do 5 zł.


A skoro już jesteśmy umyci, to teraz trzeba się nabalsamować. W tym pomoże nam z pewnością masło do ciała alverde z masłem karite i orzechem makadamia- 16 zł, oraz 2 kremy do rąk w wersji max- bo jest ich aż 300 ml- za 5,2 zł każdy.


I jeden, jedyny rodzynek do twarzy- maseczka truskawkowa- 3,3 zł.


Z zakupów jestem niesamowicie zadowolona i nie mogę już się doczekać, kiedy będę mogła sięgnąć po każdy jeden kosmetyk.

Co do samej drogerii- byłam nią pozytywnie zaskoczona. Jest przestronna, bardzo czysta. Łatwo znaleźć każdy produkt, są posegregowane z głową. Dodatkowo te ceny- kilka złotych za każdy produkt. Żałuję, że w Polsce nie ma tej sieci drogerii. Niby mamy bardzo dobry dostęp do tanich kosmetyków, jednak nie wszystkie się sprawdzają.

Teraz czekam na ten moment, kiedy będę mogła się z Wami podzielić moimi wrażeniami po użyciu tych kosmetyków.


A Wy znacie te drogerie? Może macie jakiś ulubiony produkt dostępny u nich i możecie mi polecić? Na co sami skusilibyście się, będąc w dm-ie?

Do zobaczenia!

K. ;*

sobota, 1 marca 2014

To co kobiety lubią najbardziej

Cześć!

Dzisiaj zapraszam Was na posta, w którym pokażę Wam produkty które kupiłam w ubiegłym miesiącu i kilka słów o każdym z nich.

Gotowi? Zaczynamy!

Na początek odwiedziłam Super Pharm z zamiarem kupienia czegoś w aptece. Ale jak wiadomo bywa różnie i wyszłam z tymi oto rzeczami:


Nie mogłam przejść obojętnie obok promocji na perfumy Calvina Kleina. Za ten zapach w regularnej cenie płacimy 389 zł. Na pudełeczku widnieje cena promocyjna 269,99 zł. Ja za nie zapłaciłam jedynie 189,99 zł, bo dla posiadaczy karty LifeStyle była dodatkowa zniżka. Uwielbiam te perfumy, a regularna cena niestety nie jest niska, ale 189 zł za 100 ml wody perfumowanej, która wystarczy na bardzo, bardzo długo jestem w stanie dać. 

Dodatkowo dorzuciłam peeling z Ziaji. Jego cena wynosiła 9,99 zł. Po kilku użyciach bardzo się polubiliśmy. Ma bardzo duże, mocno zdzierające drobinki, co ja bardzo lubię. Jego zapach jest bardzo dziwny- kojarzy mi się z jakąś przeciwzapalną maścią, ale nie utrzymuje się na skórze, więc nie jest to żaden problem. 

Chwyciłam też za peeling z Joanny z serii Sensual. Za 5,99 zł jestem go bardzo ciekawa. Lubię peelingi z Joanny z serii Naturia. Mam nadzieję, że będzie równie dobry.

Na koniec polerka do paznokci. Taką samą mam i używam od ponad roku. Jednak już się lekko podniszczyła, więc kupiłam taką samą, bo byłam z niej zadowolona. Kosztowała 8,99 zł.


Będąc w Gliwicach razem z Kasieńką napadłyśmy na Sephorę. Skorzystałam ze zniżki -10% na mojej karcie i wybrałam sobie takie ciekawe urządzenie, które ma nam pomóc przy tuszowaniu rzęs. Jak narazie bardziej mi przeszkadza niż pomaga, ale niestrudzenie próbuję dalej! Jego regularna cena to 19 zł.

Wzięłam także pędzelek z krótkim włosiem. Idealnie sprawdza się do dolnej powieki. Kosztuje 35 zł.


Dostałam takie próbki: 
- super aqua-serum light od Guerlain
- puder pro finish z MUFE
- zapach Repetto czymkolwiek by to nie było;)



Kolejnym sklepem, który stanął mi na drodze w walentynki dokładnie był Inglot z 20% zniżką na wszystko. Korzystając z okazji zaoszczędzenia kilku złotych skompletowałam mojej mamie 4-elementową paletkę. A dla siebie dorzuciłam cień o numerku 402 oraz Duraline. Cień wychodził za 10,40 zł, a Duraline za 16zł.



Pozostając w tematyce bardziej kolorowej- dotarły do mnie pędzelki z Hakuro:


H79- świetnie radzi sobie z rozcieraniem cieni, można wykonać nim cały makijaż.
H54- zbita kulka, idealna do podkładu mineralnego. Zdetronizował ostatnio mój ulubiony H50! 

Ich ceny to 16,90 zł i 33,90 zł.

Na koniec małe zakupy z Yves Rocher.


Zdecydowałam się na nowość- krem z serii sebo vegetal. Zapłaciłam za niego 23,4 zł. A dwufazowy płyn do demakijażu oczu dostałam za grosz- jego regularna cena wynosi 24 zł.

I to by było na tyle moich zakupów. Sama nie wiem czy jet tego dużo, czy mało. Wydaje mi się, że kupiłam rzeczy, które naprawdę potrzebowałam (no może z wyjątkiem perfum, ale same rozumiecie ;)).

Doszły mnie słuchy, że jutro pojawi się post z posesyjnymi zdobyczami Kasieńki, więc jeśli jesteście ciekawi co u niej nowego w kosmetyczce to zapraszamy!

A jak u Was z zakupami w tym miesiącu? Kupiłyście coś, co się sprawdziło super? A może niestety trafiłyście na buble?

Czekam na informacje od Was!

Całuję,

K. ;*

środa, 8 stycznia 2014

Prezenty i nie-prezenty cz. II czyli haul ubraniowy

Witam Was serdecznie po raz kolejny!

Dzisiaj pokażę Wam, tak jak obiecałam już wczoraj, ciuszki kupione na tegorocznych wyprzedażach. Zakupy poczynione w tym roku napawają mnie straszną radością, jeszcze chyba nigdy nie byłam tak bardzo zadowolona z jakichkolwiek!

Więc do sedna.

Zapałałam ogromną miłością do sklepu Mohito. Mogłabym dostać każdy jeden ciuch z tego sklepu i mogła je nosić i nosić. Takim oto sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką, oprócz sweterka, który pokazałam wczoraj:

- ślicznego komina w kolorze od prawie czarnego po kobaltowy

oraz 


- takiej oto pelerynki, która może i na wieszaku nie prezentuje się zbyt korzystnie, za to zyskuje wiele po założeniu.

Niestety większość rzeczy, które mnie urzekają  w tym sklepie wiążą się z większymi wydatkami, więc muszę się zadowolić tym co mam. ;)
Za szalik zapłaciłam 39,99 zł, był przeceniony z 69,99 zł; natomiast za pelerynkę 99 zł, a jej wcześniejsza cena wynosiła 229,99 zł.


Kolejnym odwiedzonym przeze mnie sklepem była Zara. Tutaj trafiłam na taką oto kurteczkę



Ma puchaty kaptur, jest wykonana z przyjemnego w dotyku materiału, wykończona w każdym detalu. Dodatkowo posiada wewnątrz pasek do ściągniecia w talii. Jest bardzo ciepła.
Ale ma jedno ale... jest troszeczkę krótka. Nie wystaje z niej pół brzucha, ale jak na kurtkę zimową, wystarczyłoby 5, 10 cm więcej... Niestety kolejne większe rozmiary zamiast się trochę wydłużać to jedynie się znacznie poszerzały. Ostatecznie wybrałam rozmiar M i mam nadzieję, że będę z niej zadowolona. Wydałam na nią 199 zł po przecenie z 299 zł ( chyba, bo nie pamiętam dokładnie a mój egzemplarz metki nie posiada).

Kolejnym przystankiem okazał się być sklep Monnari, a to co w nim znalazłam to oryginalna granatowa koszula.


Koniecznie do noszenia na jakąś bazową bluzkę. Kosztowała 89 zł,a pierwotnie 180.

Dalej- 2 bluzy, których nigdy za wiele.


Ta na dole to Reserved. 79,99 zł z 99,99 zł. Urzekła mnie ozdobami na ramionach.

Na wierzchu Tally Weijl- 30 zł z 79,90 zł.

2 luźniejsze rzeczy:


 - koszulka Pull'n'Bear 29,99 zł z 44,99 zł 
- legginsy Reserved 39,99 zł.

Duża czarna torebka z Reserved na uczlnię i nie tylko: 


Ona wyniosła mnie 99,99 zł, a wcześniej kosztowała 149,99 zł.

I coś na chłodne wieczory:


Przecudny, mięciutki szlafrok z New look'a- ma taką długość jakiej szukałam i wcale łatwo nie było go znaleźć!
70 zł plus do kompletu, chociaż znalazłam je w innym miejscu w sklepie cieplutkie kapciuszki z antypoślizgami- 20 zł.

To by było na tyle. Kupiłam dość sporo, ale raczej staram się w ciągu roku w normalnych cenach za dużo nie wydawać, bo teraz ze tę samą kwotę jesteśmy w stanie kupić sporo więcej.


Na koniec mój kot, który wpakował się do wielkiej reklamówki z New look'a, której poświęciłam więcej uwagi niż jemu


A jak Wasze zakupy w tym roku? Równie udane jak moje?
Która z kupionych przeze mnie rzeczy przypadła Wam najbardziej do gustu?

Sezon na oszędzanie na kolejne obniżki uważam za otwarty!

K.



piątek, 29 listopada 2013

Ostatnio wpadło...




Cześć!


Przyznać się, kto ostatnio nie skorzystał z jakiejś kosmetycznej promocji?

Myślę, że niewielu z nas udało się oprzeć pokusie i przejść obojętnie koło wszystkich promocji.

Podzielę się dzisiaj z Wami moimi zakupami.




1. oliwka pielęgnacyjna Hipp

Oliwka idealna. O bogatym i krótkim składzie. Używam jej do mieszanki OCM ale też po kąpieli żeby lepiej nawilżyć ciało. Kupiłam ją w Super Pharm, za 9,59 zł za sztukę co uważam za cenę bardzo atrakcyjną, ponieważ jej normalna cena oscyluje w granicach 13-15 zł

2.Puryfying Neem Mask Himalaya Herbals
Jestem bardzo ciekawa tej maseczki, dorzuciłam ją do zamówienia na DOZ, narazie czeka na swoją kolej. Kosztowała ok. 14 zł


3. Ziaja tonik ogórkowy
Jestem ciekawa jego działania i mam zamiar go stosować zamiennie ze srebrem koloidalnym, gdy skończy mi się aktualnie używany tonik. A za 4,19 zł to grzech nie spróbować!



4. L'biotica Biovax dwufazowa odżywka bez spłukiwania naturalne oleje
Brzmi zachęcająco, olejki makadamia, arganowy, kokosowy w składzie. Będę jej używać w celu ułatwienia rozczesania na sucho moich loków bo bez jakiejś pomocy to tracę połowę włosów z głowy.
Dorwałam ją jako nowość w SP za cenę 14,99 zł.



5. So elixir Yves Rocher
Przepiękny zapach, kupiłam go w sklepie YR z 40% rabatem, więc zapłaciłam za tę wodę perfumowaną 80 zł. Jej normalna cena to 135 zł, uważam że to bardzo dużo jak na 30ml perfum, ale dla tego zapachu warto wydać nawet tyle!
Używałam jej już kilka razy i po jednym psiknięciu zapach utrzymuje się cały dzień, zebrałam wiele komplementów i co najważniejsze sama je czułam! Ale nie było to męczące. Istna przyjemność.


6. Under 20 fluid matujący w odcieniu 02
Chcę wypróbować ten zachwalany w blogosferze podkład. Ale jeszcze musi poczekać na swoją kolej. Odcień 02 to taki średni beż, myślę że będzie do mnie pasował. Narazie mam mieszne uczucia co do grejfrutowego zapachu, ale zobaczymy jak się będzie spisywał.
Jego cena w Rossmanie wynosiła niecałe 14 zł.

7. Bourjois róż do policzków w odcieniu 15 Rose Eclat
Jestem z tego zakupu najbardziej zadowolona! Kocham miłością nieokrzesaną te róże i miałam ochotę na jakiś bardziej matowy odcień na zimę. Mój wybór padł na ten brudny róż z domieszką fioletu wg mnie. Pokaże Wam kiedyś moją kolekcję 3 odcieni i się nad nimi pozachwycam. Skorzystałam z -40% w Rossmanie i uwaga uwaga, zapłaciłam za niego 29,99 zł! Bardzo udana inwestycja na lata.


8. Rimmel Salon Pro lakiery do paznokci kolor 313 Cocktail passion i 711 Punk rock
I na koniec dwa gagatki, które schowały się przed zbiorczym zdjęciem. Bardzo dobrej jakości lakiery. Posiadam też przepiękny róż- Isn't she precious? Wiedziałam co kupuję, są to lakiery bardzo dobrej jakości. Na moich paznokciach trzymają się około tygodnia co jest wynikiem który również mogę osiągnąć jedynie Essie. Dodatkowo te kolory, ach. Takie nieoczywiste. Od kilku dni gości na moich paznokciach ten przepiękny koral z dmonieszką innych barw, bliżej przeze mnie niemożliwych do opisania i jestem nim zachwycona! Ten związek na pewno przetrwa długo. Za każdy lakier zapłaciłam niecałe 12 zł. W normalnej cenie jest to wydatek rzędu 18,19 zł.


Jestem ciekawa czy również tak jak ja jesteście zadowolone z zakupów? Czy niestety trafiły się w nich jakieś buble?

Pozdrawiam Was serdecznie i do następnego posta!

K.