poniedziałek, 16 stycznia 2017

Ulubieńcy 2016- po raz pierwszy!

Cześć!

Choć mamy już 16 dzień stycznia 2017 roku- mi nadal zdarza się w ferworze codzienności pomylić datę. Nie dość, że trzeba uczyć się nowego miesiąca, to dodatkowa pułapka czyha na nas przy roku

Ja bez sentymentów żegnam stary, zdecydowanie to nie był dobry rok. Ale w kwestiach kosmetycznych znalazły się perełki, które były ze mną przez ostatnie 366 dni, albo przynajmniej przez ich większość- i podbiły moje serce na tyle, że postanowiłam się nimi z Wami podzielić.

Dodam tylko, że raczej nie uświadczy się na blogu nadmiaru ulubieńców- więc jeśli już decyduję się na taką tematykę posta- coś to oznacza. ;)


Rok 2016 upłynął mi pod znakiem paznokci. Lakiery hybrydowe poznałam na pierwszej edycji Meet Beauty w 2015r., ale pełną miłością zapałałam do nich trochę później- jak już wyeliminowałam początkowe błędy i mogłam zacząć się bawić stylizacją paznokci. Wiele pomogły mi warsztaty Indigo Nails, w których miałam okazję uczestniczyć- i to właśnie one ostatecznie zaszczepiły we mnie smykałkę do pogłębiania tajemnic manicure'u.


Podstawą trwałej stylizacji jest baza. Protein Base Indigo Nails to odkrycie życia w moim życiu paznokciowym. Jest to baza hybrydowa, o właściwościach żelu. Co oznacza nic innego jak fakt, że jest niesamowicie twarda, trwała, odporna i genialna. Pozwala na zapuszczenie długich paznokci nawet tych bardzo łamliwych i miękkich. Przez to, że jest gęsta daje się nią nadbudować krzywą C czy przedłużyć o kilka milimetrów złamanego paznokcia w razie wypadku. Przeszłam już przez 2 buteleczki w małej pojemności, teraz intensywnie zużywam dużą- pierwszą, ale na pewno nie ostatnią.


Pozostając przy Indigo- lakiery hybrydowe, gel polish. Latem- fantastyczna pastelowa kolekcja Natalii Siwiec - Koko Loko, Cafe del Mar, Ibiza Chill, Olala...




W późniejszych miesiącach- kolekcja jesienna, zwłaszcza Bonjour Bonne Nuit czy Magnifique (kryje na 1 warstwę w pełni! Nie wierzyłam dopóki sama nie zobaczyłam). Czy bardziej w klimacie nude- Arabella.

Ale Indigo to także pyłki- syrenki, metalmanixy, kameleony.


Alien w połączeniu z 083 Burgundy Wine Semilaca to moje hitowe połączenie, które już 2 razy gościło na moich paznokciach- a nadal nie mogę się na nie napatrzeć.

A w kwestii nadawania kształtu- ideałem okazał się pilnik Mylar Half Moon 100/180. Wykonany jest z tworzywa, które daje się dezynfekować- co okazało się być bardzo przydatną cechą w momencie, gdy coraz więcej koleżanek zaczęło odwiedzać moje lakiery.

Ale wystarczy już tych paznokci- moje życie zahaczyło też o inne dziedziny.


Na miano podkładu roku zasłużył AA cover- nadal budzi wśród Was spore zainteresowanie. I przyznaję, że nadal bardzo się lubimy- to już moje kolejne opakowanie, więc mówi to samo przez się. Kryje przyzwoicie, wytrzymuje na miejscu cały dzień, ma odpowiedni do mojej karnacji kolor, a przy tym jest bardzo tani.

W 2016 ostatecznie przekonałam się do używania gąbek do makijażu. I muszę przyznać, że bardzo polubiłam tę metodę i zrezygnowałam z używaniu nakładania podkładu palcami. Nałożony gąbką wygląda zdecydowanie lepiej a przy tym dłużej się trzyma. Gdyby nie tylko to uciążliwe dopieranie po każdym użyciu...

A gdy istnieje potrzeba mocniejszego przykrycia czegoś na twarzy- niezmiennie i niezastąpienie Catrice Camouflage Cream. Wydawało mi się, że ot taki kamuflaż- bez szału, dopóki go nie zabrakło. Z podkulonym ogonem po niego wróciłam- u mnie jest nie do podrobienia, nic innego nie zakrywa niespodzianek na mojej twarzy jak on.


Odkryłam też jak dobry efekt można osiągnąć stosując bazę pod tusz do rzęs- w tym celu świetnie spisuje się odżywka do rzęs. Nałożona w odpowiedniej ilości, lekko podeschnięta --> na to tusz i mamy efekt dłuższych i znacznie pogrubionych rzęs. Dodatkowo wierzę, że je pielęgnuję zamiast niepotrzebnie obciążać kolorowym kosmetykiem.

W tym celu nadal u mnie Eveline Advance volumiere. Od wielu miesięcy w niezmienionej konsystencji, o nienagannym działaniu. Nie powiem, żeby wybitnie wpłynęła na stan moich rzęs- ale na ich wygląd całościowy przy makijażu- już owszem.

Tusz, który skradł moje serce nie tylko efektem, jaki daje na oczach- ale też świetnym opakowaniem z lusterkiem to Bourjois Volume Reveal. 3x zoom w lusterku umieszczonym na opakowaniu pozwolił mi zapomnieć co oznacza pomalowana powieka podczas tuszowania. Mogę je podłożyć pod sam nos, nie dmucham przy malowaniu na nie przez co nie jest zaparowane. Geniusz ten patent wymyślił! Geniusz!


Zwieńczeniem większości makijaży okazały się 2 pomadki- w dosyć podobnych kolorach, ale zupełnie innych wykończeniach.


Bourjois Rouge Edition Velvet 07 Nude-ist! to matowa pomadka, bardzo wyrazista choć dzienna. Przy moich ustach i nie najbardziej bladej karnacji jest idealnym dziennym nudziakiem.


A w dni, gdy nie mam ochoty kontrolować moich ust, lub ich stan nie wykazuje chęci noszenia matu- Golden Rose Sheer Shine Stylo Lipstick w numerze 13. Lekki i połyskujący róż, jednak nie cukierkowy. Daje na ustach jedynie delikatną poświatę i sporą dawkę nawilżenia- więc wygląda dobrze nawet na mocno sfatygowanych wargach. Mój ideał w kwestii lekkiego koloru ust- a pokazuję Wam go chyba dopiero po raz pierwszy.

W kwestii kolorówki- tyle ode mnie. Pokazuję Wam rzeczy, po które faktycznie regularnie sięgałam w minionym roku.

Koniecznie podzielcie się swoimi odkryciami. Co poznałyście w 2016, a zostanie z Wami na dłużej? Znacie moje hity? Co o nich myślicie?

Czekam na Wasze komentarze, a w najbliższym czasie zapraszam na drugą odsłonę ulubieńców- czyli na pielęgnacyjnych ulubieńców.

Ściskam,

K.

20 komentarzy:

  1. :) "...Alien w połączeniu z 083 Burgundy Wine Semilaca to moje hitowe połączenie..." , to połączenie gdy je pierwszy raz zobaczyłam na Insta wywołało we mnie dygotanie i ciarki! Niedługo potem zakupiłam swój pierwszy zestaw do robienia hybryd i nie żałuję! P.S. Catrice camouflage u mnie już drugi rok w hitach! Nie ma lepszego kamuflażu w takiej cenie i o takiej pigmentacji!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że ten zestaw ostatecznie przekonałby nie jedną Kobitkę- zdecydowanie ma w sobie to "coś"!

      A co do Catrice to zgadzam się w 100%- próbowałam innych kamuflaży, ale one obok mocno kryjącego korektora to nawet nie stały. ;)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Są obłędne! Nie umiem wskazać który najbardziej mi się podoba. ;)

      Usuń
  3. U mnie też w 2016 roku królowały hybrydy, tylko że ja używałam produktów Semilac, ale teraz mam zamiar poznać też inne marki :) Markę Indigo znam jedynie z kosmetyków do pielęgnacji, z serii Pop Sugar, która obłędnie pachnie, ale lakiery też mają śliczne <3
    Odżywkę do rzęs stosuję w podobny sposób, ta w zielono-białym opakowaniu jest chyba najlepsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Semilaca również lubię, ale jednak konsystencja Indigo wygrywa. ;) Koniecznie ich wypróbuj.

      O kremach Indigo będzie w następnym poście- również ulokowały swoje miejsce w moim sercu. :D Chociaż Pop Sugar akurat zapachowo mi średnio pasuje.

      Ja mam jeszcze do wypróbowania tę drugą odżywkę do rzęs z Eveline, ale ta nie chce się skończyć. :P

      Usuń
  4. Znam kamuflaż, też go lubię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Widzę, że nie tylko ja mam taką przygodę z kamuflażem catrice. Jak jest to go nie doceniam, gorzej jak go zabraknie...:D
    Podkładem z AA mnie zainteresowałaś. Jestem ciekawa czy mają jakieś jasne odcienie, bo zazwyczaj z tym mam największy problem :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha:D Wydaje się, że kamuflaż jak kamuflaż, ale z braku laku kupiłam jakiś z Wibo i tragedia, bardziej podkreśla niż zakrywa to co chcę. :P

      Mój podkład jest chyba 3ci z kolei- choć nie wiem czy to oznacza, że dwa pozostałe są jaśniejsze. ;)

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Słusznie- MUSISZ! ^^ Ale ostrzegam- na jednej rzeczy się nie skończy. :D

      Usuń
  7. U mnie w 2016 hitem były hybrydy ;) Pokochałam paznokcie hybrydowe i już nie wyobrażam sobie, że miałabym kiedyś wrócić do normalnych lakierów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie to też największe odkrycie i wygoda, jaką poznałam w 2016. ;)

      Usuń
  8. Kamuflaż Catrice to i mój ulubieniec, ale wolę wersję w płynie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej jeszcze nie miałam okazji używać. ;) Ale na pewno to zmienię!

      Usuń
  9. Ostatnio i ja dałam pochłonąć się bez reszty hybrydom - zamówiłam zestaw startowy z Semilaca, a teraz co rusz dokupuję "coś nowego". To jest jak uzależnienie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak! Wszystkie koleżanki o tym uprzedzam. :D

      Usuń
  10. dla mnie też ten rok stał pod znakiem hybryd, ale najlepiej sprawdzają mi się semilaci :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja ich uwielbiam za kolory i nie potrafię sobie kilku z nich odmówić. ;)

      Usuń