zakładki

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balea. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą balea. Pokaż wszystkie posty

środa, 7 marca 2018

Przybyło, ubyło w styczniu... || Petal Fresh, Nivea | Balea, Ziaja, Wax Pilomax, Vianek, Mixa, Ingenii, Garnier, Opti Free, the Body Shop, Indigo Nails

Cześć!

Dziś wpadam szybko z bilansem kosmetycznym za styczeń. Tak, dobrze czytacie. Jeszcze za styczeń. Zapraszam na sporą garść zużyć i kilka nowości tego miesiąca. Po nadrobieniu tak karygodnych zaległości na pewno możecie spodziewać się kolejnego bilansu z najkrótszego miesiąca (chyba w moim życiu!) a później mam plan zawitać na dłużej i na pewno bardziej regularnie- ale już chyba nie ma sensu o tym mówić, trzeba działać! ;)


Moja uwaga w największej mierze w ostatnim czasie skupia się na włosach. Staram się dbać jak mogę o moje loki i walczę o lepszy i bardziej trwały skręt. Skorzystałam więc z promocji 2+2 na naturalne produkty w Rossmannie i postanowiłam wypróbować 4 odżywki Petal Fresh- zwiększająca objętość rozmaryn i mięta, nawilżająca pestki winogron i oliwki, do włosów farbowanych granat i jagody Acai oraz nadająca połysku aloes i cytrusy.

środa, 8 listopada 2017

Ubyło w październiku... || Isana, Dove, Nivea, Atopis, Balea, Lirene, Garnier, Sephora, Ingenii, Nacomi, Catrice, Annabelle Minerals

Cześć!

Ledwo co się zaczął, uciekł nie wiadomo gdzie i kiedy... Październik przeleciał mi przez palce, ale zdecydowanie tego nie mogę powiedzieć o kosmetykach, które w tym miesiącu udało mi się zużyć bo gromadka jest całkiem spora. Powspominajmy więc, zapraszam!

Isana mydło w płynie Tahiti o zapachu kokosa i egzotycznym zapachu liczi

Po raz enty- uwielbiam te mydła. Tanie, dobrze domywają, zazwyczaj pięknie pachną. Kokos i liczi to zdecydowanie nie jest moje ulubione połączenie, na szczęście zapach był bardzo delikatny, wręcz niewyczuwalny po chwili od umycia dłoni. To pozycja obowiązkowa przy mojej umywalce.







środa, 27 września 2017

Przybyło w sierpniu...|| Balea, alverde, ebelin, PS, Alterra, O'Herbal, Garnier, Isana, Bielenda, Eveline, Nivea, Yves Rocher, Batiste, Naturell, Amaderm

Cześć!

Tak jak zapowiedziałam w poprzednim poście ze zużyciami- zapraszam dziś na uzupełnienie zbiorów, aby półki z zapasami nie miały zbyt lekko!

A z racji wyjazdu długoweekendowego, gdzie miałam dostęp do drogerii DM, nie mogłam przejść obok nich obojętnie. A dziwnym trafem, wyrastały zza każdego rogu!


A jak DM, to nie mogło zabraknąć Balei i ich cudownie owocowych zapachów.

środa, 9 sierpnia 2017

Ubyło w lipcu... || Eveline, Lovely, Catrice, Opti Free, La Roche-Posay, Mixa, Ingenii, Batiste, Balea, Ziaja, Indigo, Isana

Cześć!

Zazwyczaj podsumowanie miesiąca zaczynałam od zakupów, ale tym razem będzie przewrotnie i na początek pójdą zużycia- tak w sumie żeby mieć czyste sumienie pokazując Wam zakupy z całego miesiąca. ;)

A trochę tego jest. I dziś zacznę od kosmetyków z działu kolorowych.

Eveline Advance Volumiere skoncentrowane serum do rzs 3w1

Teoretycznie odżywka, ale mi świetnie służyła jako baza pod tusz do rzęs. I w tej roli spisywała się wyśmienicie przez wiele długich miesięcy. Biała, nałożona na rzęsy po chwili staje się przezroczysta. Sprawia, że są wydłużone i pogrubione- po prostu nakładamy na nie dodatkową warstwę. Było ich po prostu optycznie więcej. Jako odżywka podejrzewam, że szału nie zrobi, ale też nie powinna zaszkodzić.

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Przelewacie?

Cześć!

Całkiem niedawno rozmawiałyśmy (tutaj) na temat przecinania pozornie zużytych do końca kosmetyków. Większość z Was, podobnie jak ja, decyduje się na wygrzebanie resztek lubianych kosmetyków.

Dziś zadam Wam kolejne pytanie- mianowicie: przelewacie? ;)


środa, 31 sierpnia 2016

Przybyło/ubyło w sierpniu

Cześć!

Kolejny miesiąc za nami, tym razem boli bardziej bo wraz z jego końcem żegnamy wakacje. Ale teraz jeszcze pamięcią przeniosę się o te 31 dni wstecz i  podsumuję kosmetycznie miniony miesiąc.


sobota, 7 maja 2016

Przybyło/ubyło w kwietniu

Cześć!

Ostatnio moja półka z zapasami znów pęka w szwach, a już wychodziłam na prostą. Dlatego też postanowiłam zmienić formę comiesięcznego projektu denko i wepchnąć w niego też zakupy. W ten sposób sama będę się kontrolować, a Wam pokażę przedsmak tego co będzie pojawiać się w przyszłości na blogu. Mam nadzieję, że taka forma przypadnie Wam do gustu. Zapraszam dalej.


sobota, 2 kwietnia 2016

3/2016

Cześć!

Poważnie musiałam zastanowić się nad tym, którego miesiąca to będzie podsumowanie. Jakoś czas stał się dla mnie zupełnie nieważny, czasem muszę porządnie zastanowić się nad tym, jaki aktualnie mamy rok- a odpowiedź wcale nie jest dla mnie oczywista.Podobno szczęśliwi czasu nie liczą. ;)

Zapraszam Was dzisiaj na garść zużyć marca 2016.


wtorek, 1 marca 2016

2/2016

Hej!

Najkrótszy miesiąc roku minął, a moja lista zużyć wydłużała się do ostatniego dnia. Tym razem poszłam na ilość- i zapraszam Was na efekty intensywnego miesiąca.

Bodetko Lash odżywka do rzęs

Zacznę od najsmutniejszej nowiny- moja cudowna odżywka ostatecznie wyzionęła ducha. I tak jestem pod wrażeniem- towarzyszyła mi dzielnie przez pół roku. Efekt daje fantastyczny- wachlarz rzęs gwarantowany. Więcej przeczytacie TUTAJ i TUTAJ. Będę tęsknić!

wtorek, 12 stycznia 2016

12/2015

Hej!

Dzisiaj powrócimy jeszcze pamięcią do zeszłego roku i zajrzymy do śmieci- zapraszam na ostatnie denko 2015 roku!



Yves Rocher oliwka pod prysznic z olejkiem arganowym


Cudowny produkt do mycia ciała. Hipernawilżający, przyjemnie pachnący, wydajny. Jego użycie każdego wieczora czy ranka sprawiało mi ogromną przyjemność, a otulający zapach pozostawał na skórze przez dłuższy czas. Olejek ma ciekawą lepką formułę- która przy kontakcie z wodą się pieni. Z chęcią sięgnę teraz po inny wariant kosmetyku o takich właściwościach. Więcej przeczytacie TUTAJ.

piątek, 5 czerwca 2015

Lok lokowi nierówny

Hej!

Z moimi włosami bywało różnie. Na dzień dzisiejszy jestem bardzo zadowolona z ich stanu. Od kilku lat sporadycznie używam suszarki, prostownicę nawet nie pamiętam kiedy ostatnio miałam w ręku. Moje włosy odwdzięczają się coraz to lepszym stanem- nie są już przesuszone, spuszone i nie przetłuszczają się na potęgę. Gdy byłam młodsza- nie akceptowałam natury i na siłę prostowałam moje sprężynki. Im bardziej prostowałam, tym bardziej się kręciły a ja wylewałam coraz to więcej łez. Dojrzałam do posiadania loków- i co? Te nagle przestały się aż tak intensywnie kręcić... Kobiecie nie dogodzisz. Teraz staram się za wszelką cenę podkreślić i wydobyć ich skręt. Sięgam i testuję wiele kosmetyków skierowanych właśnie do tego typu włosów- potrzebujących wspomagania przy kręceniu. Dzisiaj przyjrzymy się dwóm markom oferującym szampon, odżywkę oraz spray do włosów kręconych.


Zaczniemy od przedstawienia gromadki.

Yves Rocher- czyli moja ulubiona firma kosmetyczna w kwestii pielęgnacji.
- szampon nadający sprężystości do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu 300 ml- 14,90 zł
- odżywka nadająca sprężystość do włosów kręconych z wyciągiem z baobabu 150 ml- 14,90 zł
-spray podkreślający loki 150 ml- 24,90 zł

Balea- trudniej dostępna dla nas marka kosmetyków z sieci drogerii DM- ja zakupiłam swój komplet podczas wycieczki do Czech, ceny wyszukane na rachunku- ale nie jestem ich pewna w 100%:
- szampon do włosów kręconych 250 ml- 39,90 CZK --> ok. 6 zł
- odżywka do włosów kręconych 200 ml-  39,90 CZK --> ok. 6 zł
- spray do włosów kręconych 150 ml- 29,90 CZK --> ok. 4,50 zł

Przyjrzyjmy się bliżej poszczególnym kosmetykom. 


Szampony- to co mi się rzuciło w oczy w pierwszej chwili- są perłowe. Po bliższym spojrzeniu dostrzegamy jednak, że są to jakieś mleczne drobinki zatopione w bezbarwnej zawiesinie. Ale obawy były- zwykle sprawdzają się u mnie szampony bezbarwne, przezroczyste.

Po zastosowaniu jednak okazało się, że tragedii nie ma. Ale- nie jest to powalająca, długoterminowa świeżość. Czasami drugiego dnia muszę wspomagać się suchym szamponem, bo nie wyglądają zbyt ciekawie. Mimo wszystko szampony uważam za produkty godne uwagi- myją skórę głowy, nie podrażniają, nie przesuszają. 


Odżywki mają podobną konsystencję. Biorąc pod uwagę gęstość, lekko na prowadzenie wysuwa się Yves Rocher. Ale...

Do tej pory, przyznaję się bez bicia, nie używałam odżywek. Do tej pory wypróbowałam dwie zachwalane w blogosferze- Ultra doux z awokado oraz Nivea long repair- obie są dla mnie bardzo średnie. Tutaj niestety wcale lepiej nie jest. Są dni, gdy włosy wyglądają świetnie, loki są sprężyste, rozdzielone, puszyste ale nie spuszone. Innego dnia zbijają się w strąki, są posklejane i zbyt mocno obciążone, co kończy się przyklapem i krzywą miną. Nie jest to kwestia złego wypłukiwania- poświęcam temu mnóstwo uwagi i zmywam odżywki dokładnie i dużymi ilościami wody.


Spraye do loków kupiłam z myślą o odświeżaniu fryzury drugiego dnia. Sprawdzają się bardzo dobrze zarówno do tego, jak i bezpośrednio po umyciu. Widać ogromną różnicę w dni, gdy ich nie zastosuję- ona faktycznie nadają skrętu, definiują te loki. Bardziej trwały efekt daje Yves Rocher, ale niestety dozownik psika jak dla mnie zbyt dużo produktu w jedno miejsce, przez co czasami włosy wyglądają nieświeżo i niestety z jego wydajnością jest bardzo średnio. Przy produkcie marki Balea trzeba bardzo uważać, żeby nie prysnąć na włosy przy skórze głowy- ponieważ momentalnie wyglądają na tłuste.


Wydajność obu serii jest zadowalająca. Cenowo lepiej wypada Balea. Co do jakości- ciężko mi wyłonić zwycięzcę. Zapachem wygrywa u mnie zdecydowanie Yves Rocher- ma bardzo przyjemny, świeży zapach, dzięki któremu każde mycie włosów jest przyjemniejsze.

Dużego minusa dosteja Yves Rocher za opakowanie odżywki. Jest bardzo niestabilne i chybotliwe- po każdym użyciu odżywka z hukiem upada z półki do brodzika.

Teraz przejdźmy do efektów na włosach. Na pierwszy rzut Yves Rocher.




Z Baleą natomiast możemy uzyskać taki efekt.




Widzicie różnicę? Ja lubię swoje włosy i po jednym zestawie i po drugim. Loki zwykle trzymają się ładnie cały dzień, drugiego bywa różnie- w razie dramatu stawiam na kucyk. 

Podsumowując- tragedii nie ma, ale do moich wymarzonych ideałów jeszcze trochę brakuje. Widziałam podczas wizyty w Rossmannie serię Isana kierowaną do kręconych włosów i z pewnością też na nią się skuszę. Może to będzie w końcu to czego szukam?

Teraz czekam na jakieś informacje od Was- myślę, że znajdą się jakieś posiadaczki kręciołków, które mi coś doradzą. Co stosujecie w celu wydobycia i utrwalenia skrętu? Ciekawa też jestem jak ogarniacie wieczorem włosy, żeby drugiego dnia ładnie się układały i nie były zbyt zmierzwione? 

Całuję Was mocno i uciekam korzystać z pięknej pogody za oknem! Jak Wam mija długi weekend?

K. ;*

P.S. 7 lat temu gościły na mojej głowie takie sprężynki. Wracajcie!


niedziela, 8 lutego 2015

Kremy w rozmiarze XXL

Cześć!

Przychodzę dzisiaj do Was z porównaniem dwóch ogromnych opakowań kremów do rąk. Każdy z nich pochodzi z limitowanych kolekcji- ale nie martwcie się, te wchodzą co jakiś czas do skepów, gdzie możemy je znaleźć- a mianowicie do Rossmanna i DM-u. Na tapetę bierzemy krem Isana i Balea. Ciekawi który zwycięża?


Tych dwóch oto panów to 300 ml dobroci zamkniętej w poręcznej buteleczce z pompką. Szata graficzna to kwestia względna- ja wybieram odcienie fioletu- z prostej przyczyny- pasują mi do sypialni. (Kto by tam się rozwodził nad działaniem, skoro pasuje do sypialni! :D)

Cena jest również podobna- za Isanę trzeba dać niecałe 6 zł, za Balea 36 koron czeskich- co daje około 5,5 zł (w promocji). Jak na taką ilość kremu- wg mnie cena jest rewelacyjna.

Opakowanie i cenę mamy już omówione- przejdźmy do składów.


Zapach- dla mnie oba są świetne. Isana to lekko kwiatowy, ale zdecydowanie nienachalny zapach- a fanką kwiatowych zapachów nie jestem- jednak ten ma w sobie "to coś".  Balea również jest strzałem w dziesiątkę- ale tutaj już zdecydowanie trudniej jest mi określić konkretnie jaki to zapach- po prostu przyjemny. Oba nie utrzymują się na dłoniach specjalnie długo.


Pierwsza większą zmianę dostrzegam w konsystencji dwóch rywali. Isana jest zdecydowanie bardziej wodnista niż Balea. Jeśli chodzi o wchłanianie się to oba szybko wsiąkają w skórę, pozostawiając jednak uczucie nawilżenia- wiemy, że coś na nie nałożyłyśmy, nie znikają w niewyjaśnionych okolicznościach. Pompki dozują dosyć dużą ilość produktu- ja zazwyczaj wyciskam pół pompki- i wystarcza to spokojnie na dłonie. Z racji tego, że pojemniczki mieszkają przy moim łóżku- często krem ląduje też na moich stopach- i tutaj też działa poprawnie.

Ale który lepiej? Isanę używam już od około roku- więc wydajność jest kosmiczna! Około miesiąc temu otworzyłam także Balea- i muszę przyznać, że jej działanie jest lepiej zauważalne na skórze. Czuję, że mogę aplikować ją rzadziej w ciągu dnia- a po nocnej kuracji czuję zdecydowaną poprawę stanu moich dłoni. Co nie oznacza wcale, że krem z Rossmanna jest zły. Drugi po prostu lepiej dogadał się z moją skórą i jeśli miałabym kolejny raz wybór, zdecydowanie sięgnęłabym po czeską wersję.


Podsumowując- świetne rozwiązanie do stosowania w domu! Na dzień dzisiejszy wybieram markę Balea i jej wersję kremu, ale ten z Isany również darzę dużą sympatią- w końcu spędziliśmy mój ostatni rok życia razem! Jest to na prawdę ciekawa propozycja za niewielkie pieniądze! Wypróbujcie- nie powinniście być rozczarowani!

Znacie te kremy do rąk? Zużywacie je na potęgę? Może macie jakąś inną firmę, która również oferuje takie duże pojemności?

Czekam na informacje, a teraz jeśli pozwolicie, pójdę posmarować ręce kremem- to uzależnia!

Buziaki!

K. :*

czwartek, 2 października 2014

W końcu tam dotarłam!

Cześć!

W przedostatni weekend wakacji postanowiliśmy razem z moim chłopakiem wybrać się do Ustronia na kilka dni. Tak jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Niestety pogoda nam nie dopisała- w skrócie deszcz i zimnica. Ale jak już tam jesteśmy to mimo wszystko siedzieć w domu nie będziemy. Postanowiliśmy więc wybrać się do Cieszyna. A wiecie co jest w Czeskim Cieszynie?

Drogeria dm! <3



Przeprawę mieliśmy ciężką, bo kawałek trzeba było iść. Tam było okej, ale w drugą stronę mina mojego chłopaka zrzedła, kiedy musiał taszczyć całą tę siatę. No ale cóż ja na to poradzę.. hmmm. ;)

Jakby atrakcji miało być za mało w naszym życiu- gdy już dotarliśmy z tą ciężką siatą do auta- okazało się, że mamy przebitą oponę! Niby nie problem- ale.. Fiat nie daje koła zapasowego. W każdym razie w moim aucie go nie ma. Mieliśmy więc okazję przejechać się lawetą. Na szczęście wszystko szybko poszło i bez dużych problemów.

W sumie nie miałam konkretnej listy. Ale skoro już tam byłam to skusiłam się na kilka- mniej lub bardziej potrzebnych smaczków.


Na pierwszy rzut- seria do włosów Balea professional do włosów kręconych. Jestem jej niesamowicie ciekawa, Będzie musiała trochę w kolejce poczekać, ale nie mogłam jej nie wrzucić do koszyka. Wybrałam szampon, odżywkę i spray do układania. Ich cena to niecałe 6 zł za sztukę.


Na tym włosowe łupy się nie kończą. Do koszyka wpadły również odżywka Balea mango i aloes- ok. 5 zł, szampon zwiększający objętość Balea- ok. 6 zł oraz maska Alverde z awokado i masłem shea- ok. 10 zł.


Włosy już zostawmy w spokoju. W produktach do mycia ciała króluje Balea: balsam pod prysznic (który do tej pory byłam przekonana, że jest peelingiem). Coś, czego celem była ta wyprawa- żel z limitowanej letniej serii melon tango! <3 I na koniec żel do golenia- blueberry love. Ich ceny to ok 4 do 5 zł.


A skoro już jesteśmy umyci, to teraz trzeba się nabalsamować. W tym pomoże nam z pewnością masło do ciała alverde z masłem karite i orzechem makadamia- 16 zł, oraz 2 kremy do rąk w wersji max- bo jest ich aż 300 ml- za 5,2 zł każdy.


I jeden, jedyny rodzynek do twarzy- maseczka truskawkowa- 3,3 zł.


Z zakupów jestem niesamowicie zadowolona i nie mogę już się doczekać, kiedy będę mogła sięgnąć po każdy jeden kosmetyk.

Co do samej drogerii- byłam nią pozytywnie zaskoczona. Jest przestronna, bardzo czysta. Łatwo znaleźć każdy produkt, są posegregowane z głową. Dodatkowo te ceny- kilka złotych za każdy produkt. Żałuję, że w Polsce nie ma tej sieci drogerii. Niby mamy bardzo dobry dostęp do tanich kosmetyków, jednak nie wszystkie się sprawdzają.

Teraz czekam na ten moment, kiedy będę mogła się z Wami podzielić moimi wrażeniami po użyciu tych kosmetyków.


A Wy znacie te drogerie? Może macie jakiś ulubiony produkt dostępny u nich i możecie mi polecić? Na co sami skusilibyście się, będąc w dm-ie?

Do zobaczenia!

K. ;*