sobota, 4 stycznia 2014

Co powiecie na masę perłową?

Hej Kochani!

Czy słyszeliście o wspaniałych właściwościach masy perłowej? Redukcja blizn, rozstępów, piękne ciało itd? Trochę brzmi jak z reklamy, nie sądzicie?

I rzeczywiście dużo w tym marketingu, badań na niewielkich bliznach i trochę ściemy. Ale nie, nie do końca. Nie można tak po prostu takiej masy perłowej sobie skreślić. O nie!

Z rodzinnych jak i swoich doświadczeń wiem, że masa ta działa, ale nie na wszystko. Na blizny po operacyjne (cięte jak od linijki) działa! I to jak! Moja Istota z rodziny używała jej w postaci kremu NOSKAR na taka bliznę i dzięki temu cofnęły się powstałe komplikacje. Także uważam, że kremik taki jest niesamowity. I bardzo go polecam.

Niestety jest też druga strona medalu. Rozstępy, rozstępy poporodowe. Cóż tu ukrywać, robią się w ciąży bardzo wielu kobietom. I ku mojemu nieszczęściu ja do tej grupy dam należę. W ciąży zrobiły mi się okropne rozstępy ale nic na nie nie mogłam zaradzić, niestety. Nic nie pomagało. Więc po porodzie kupiłam to oto cudeńko (tak sądziłam podczas zakupu):





Używałam dwa razy dziennie i wiedząc, że nie od razu różnicę zauważę, nie zniechęcałam się brakiem poprawy. Niestety po kilku miesiącach stosowania stwierdziłam, że nie ma to sensu. Doszłam do wniosku, że na rozstępy potrzeba po prostu czasu. Muszę poczekać, aż zbledną. I powiem wam, że pogodziłam się z tym i nawet trochę się polubiliśmy - w końcu to pamiątka po moim ukochanym dziecku :*

Sama masa perłowa ma niesamowitą konsystencję - ma taką śliczną perłową poświatę :) I zazwyczaj te kremy ładnie pachną.

Niestety krem z masą perłową, to niemały wydatek: 50ml to cena około 50 zł


A wy jakie macie doświadczenia z masą perłową? A może pierwszy raz o niej czytacie?
Lub jak macie sposoby na rozstępy to napiszcie, bo mimo mojego rozejmu z nimi chętnie coś wypróbuję!


Kasieńka :)

2 komentarze:

  1. Słyszałam o tych kremach, że działają cuda. Może faktycznie jest tak jak piszesz, że dobre są jedynie na blizny operacyjne. Rozstępy to przykry temat, też je posiadam, jednakże już zagojone. Osobiście już się z nimi pogodziłam i przestałam walczyć o ich zniknięcie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że się z nimi pogodziłaś, bo na nie to chyba na prawdę nie ma rady :) Ja moje też już w sumie akceptuje i miło wiedzieć, że na prawdę nie jestem w tym osamotniona :*

      Usuń